piątek, 4 kwietnia 2014

Nie ogarniam

...się nie ogarniam ani całej reszty. Zapewne dlatego, że nie próbuję. Spraw do ogarnięcia jest tak dużo, że nie ma na to szans, a postanowiliśmy sobie z Padre, że nie będziemy się spinać. Więc robimy powoli i to, co się da. I ma nam to dawać frajdę, a nie stresować ;)

Ostatni czas był dla nas trochę pod górkę. Zostaliśmy okradzeni... chłopak, który pomagał Padre przy robocie, wpuścił złodzieja pod naszą nieobecność. Strata materialna była dość dotkliwa, ale dużo gorsze to, że straciliśmy zaufanie do tych ludzi. Długo nie mogliśmy się pozbierać i jakoś z tym pogodzić. Okazało się, że nie jesteśmy bezpieczni we własnym domu.
Aż odechciało mi się mieszkać tutaj... na chwilę.
...ale jak tu zrezygnować z TAKICH wschodów słońca?
Prawie gotowy garaż (zwany szopą) zwaliła nam potężna nocna wichura, złożył się jak domek z kart. 
Poza tym po osiemnastoletnim życiu odeszła nasza Kocica. Przeczuwałam to, widać po niej było wiek, już od jesieni była krucha i wymagała więcej troski. Ciężko się jej umierało i musieliśmy podjąć decyzję, żeby pomóc jej odejść bez niepotrzebnego cierpienia... Mamy więc tutaj pierwszy kamień, chroniący wieczny spokój naszego zwierzątka.
Kolejni pracownicy wykruszali się z różnych przyczyn, padł mit o chętnych do pracy ludziach w naszej okolicy.

Tak to zostaliśmy sami na placu boju i dłubiemy sami. Padre odbudowuje szopę, a w wolnych chwilach robi ławki do ogniska i zydelki. 


Ja zajmuję się głównie ogrodem. Bawię się z psami. Strrasznie dużo czasu zajmuje mi papierkowo-urzędowa robota, no ale ktoś to załatwić musi, padło na mnie ;)
brudny pies to szczęśliwy pies ;)

Moje prawie gotowe wały permakulturowe czyli przekładańce
Z różnych stron padają pytania o remont domu i prośby o pokazanie wnętrz. Hmm. 
Dom został starannie zabezpieczony na zimę. Mamy izby przystosowane do zamieszkania w całkiem godziwych warunkach (jest przestrzeń). I na razie na tym się zakres wykonanych robót kończy.
Jedynym pomieszczeniem, które się zmieniło radykalnie, jest tzw. przybudówka. Jest z niej wyjście bezpośrednio do ogrodu (do strefy grilla), więc będzie służyć za letnią kuchnię. Odgruzowałam ją, zrzuciliśmy przegniły sufit grożący zwaleniem się na głowę (z desek Padre zrobił skrzynie do warzywnika), tynki zostały skute i otwarte na świat zamurowane wcześniej okno z widokiem. Zrobiliśmy też wyjście dla Matrixa wykuwając kilka cegieł nisko nad posadzką.
było jeszcze gorzej, dużo gorzej...

przyszła letnia kuchnia
No i to tyle. Nie da się ukryć, że najbardziej obchodzą nas okolice domu i kwestie około-grillowe. To prawda, sezon już dawno został  u nas uroczyście i hucznie otwarty ;-)

81 komentarzy:

  1. Dzielni jesteście. Podziwiam, bo widać, że pracy u Was będzie ogrom. Te grządki permakulturowe mnie ciekawią, co w nich posiałaś?? Śliczne psiunie macie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grządki jeszcze nie gotowe ;) Jako, że zawierają świeży obornik, posadzę tam dynie, cukinie, ogórki i kapustę. Miały być też ziemniaki, ale wałów za mało ;)

      Usuń
  2. Inkwizycjo, identyczna zasadę przyjęliśmy z Moim. Znaczy nie stresujemy się i robimy swoje w swoim tempie. I to się sprawdza. Ważne, że macie dach nad głową i godziwe warunki do życia. Reszta powolutku, bez napinki. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo niby co to napinanie da?

      Usuń
    2. Nic nie da. Radość odbierze.

      Usuń
    3. Tak, Hana ma rację, trzeba sie skupiać na sprawach pozytywnych a nad negatywnymi wydarzeniami przejść do porządku dziennego i sobie głowy nie zawracać, nie rozpamiętywać, a wszystko pójdzie w dobrą stronę.

      Usuń
    4. Trochę to trwało, ale się w końcu pozbieraliśmy. Idziemy (drepczemy ;)) do przodu, bo nie ma wyjścia ;-)

      Usuń
  3. No i tak bywa w życiu. A kredensu zazdraszczam jak nic!!!! Pikny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety kredens zgniły... ale uratuję, co się da.

      Usuń
    2. Mozna dosztukować, doszpachlować, odmalowac i będzie jak nowy :)

      Usuń
    3. Albo zrobić kopię. Ostatecznie.

      Usuń
    4. Dosztukuję i poszpachluję ;-)

      Usuń
  4. Ta kradzież... strasznie musieliście to przeżyć. Wyobrażam sobie.. No i tymi ludźmi do pracy to też jest ciekawe. Ponoć bieda, pracy nie ma, a nie ma komu uczciwie na chleb zarabiać. Przykre.

    Mam nadzieję, że wszystko się wam ułoży jak najlepiej, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się na wieści.
    Powrócę do komentarzy, bo normalnie zasypiam na siedząco, padam. Szlifowanie szafy daje mi w kość. Tymczasem. Dobrej, spokojnej nocy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Jolando, zmobilizowałaś mnie! Odpoczywaj ;)

      Usuń
  6. Niestety w życiu tak jest - raz na wozie raz pod wozem. Pomalutku do przodu - będzie dobrze :)
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo Wam współczuję tego co Was spotkało....Mam nadzieję, że całkowicie zaufania do ludzi nie stracicie a może tylko będziecie bardziej ostrożni i czujni!
    Kredens mimo zniszczenia bardzo mi się podoba ale wiesz, że u mnie im bardziej zniszczona rzecz tym bardziej wzbudza mój zachwyt! ;)
    Piękne zdjęcia! Wschód słońca- bajka!
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie będziemy tak potwornie naiwni... sami się w gruncie rzeczy podłożyliśmy.
      Różyczko, a jakbyś nas odwiedziła, to byś sobie jakąś totalną staroć wygrzebała ;-)

      Usuń
    2. Tak kochana Inkwizycjo przyjadę kiedyś na buszowanie! ;) A tak serio to po to aby Cię mocno uściskać! ;)

      Usuń
  8. Gdyby tak zwierzęta mogły pomagać w remontach i pracach tego typu. Za michę jedzenie zrobiłyby wszystko bez szczeknięcia, a jeszcze byłyby wdzięczne, że mogły zjeść. Wierzę, że dacie sobie radę mimo zmęczenia i natłoku pracy. Takich wschodów nie można sobie odpuścić :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze panienki niezmiernie "pomagają"... szczególnie Kri, która wyrywa mi widły i gryzie kółko od taczki akurat jak jej używam ;-)

      Usuń
  9. Dla mnie poczucie bezpieczeństwa we własnym domu to najważniejsza rzecz pod słońcem, nie wygody czy inne luksusy - bezpieczeństwo, dlatego tym bardziej Wam współczuję tego co się stało. Wierzę jednak, że to chwilowe zawirowanie i już więcej niemiłych niespodzianek nie będzie a życie stanie się bajką, jak to z bajkami bywa ze szczęśliwym ciągiem dalszym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż właśnie, to poczucie że "my home is my castle"... a ja się, głupia, bałam ducha.

      Usuń
  10. Inkwizycjo droga, tak mi przykro z powodu tej kradzieży... Ale wiem, że to wasze miejsce i że sobie poradzicie ze wszystkimi przeciwnościami. I tak jak pisałaś, swoim tempem, bez napinki. Co się da to się da i jeszcze będzie pięknie. Pozdrawiam serdecznie was oboje i zwierzaki oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest pięknie (tylko trzeba spojrzeć pod właściwym kątem) ;-))

      Usuń
  11. Inkwizycjo najwazniejsze, ze jest sie do kogo przytulic w tych troskach i nietroskach podziwiajac piekne widoki. Reszta sie ulozy. Twoimi wpisami dajesz sile innym, naprawde. Sciskam mocno i do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tą kradzieżą to rzeczywiście przykry zgrzyt z okolicą. Ważne, że się nie poddajecie. Fajnie, że trochę domu pokazałaś, bo widać mega potencjał. Będzie pięknie! My remontowo przestój mamy. Jakoś weny chwilowo brak. Dla mnie teraz ogród najważniejszy. A jak Megi Twoje wały pokazała, to sama chcę takie stworzyć. Niestety obornika brak, ale będą z kompostem. Też na dynie i cukinie i ogórasy :) Wspaniałego sezonu grillowego życzę. My tez już zaczęliśmy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kompostem lepsze, bo możesz od razu wszystko sadzić. Te wały wydają mi się świetnym rozwiązaniem na naszą podmokłą ciężką glebę. Niestety przeszarżowałam z planami i teraz weryfikuję ich ilość, bo robienie ich wg reguł sztuki jest cholernie pracochłonne.

      Usuń
    2. o wały, wały gotowe:-) całe dwa.
      Wyrób garażopodobny, nie szopa, prawdaż.
      Oraz: będzie dobrze, bo być musi!
      ;***

      Usuń
    3. Ja na dobry początek planuję cały jeden w miejscu, gdzie mam strasznie korzeniami poprzerastane i nie widzę nawet oczyma wyobraźni karczowania. A dzięki wałom tyle miejsca więcej pod uprawy! :)

      Usuń
    4. Wały nie gotowe... jeszcze będzie warstwa ziemi, na to warstwa siana... a nie mówiłam, że to upierdliwe jest?

      Usuń
    5. Kied wpadnie sz po robale? Nie sprawdzałam, ale z pewnością już się obudziły.

      Usuń
    6. Może w tym tygodniu jeszcze? Zadzwonię. Mam jeszcze do Ciebie interes ;-))

      Usuń
    7. Byle nie w weekend. Poza tym, wpadaj!

      Usuń
  13. Ja wiem, że słońce, i ławy, i kredens - wszystko piękne ale nie mogłam napatrzeć się na dziewczynki:O) Drapnij je tam ode mnie po boczkach! Zdrowych ścian Inkwizycjo, na złodzieja spuśćmy zasłonę milczenia:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melduję, że drapnięte ;-) Boczki im się pięknie sklęsły od mnogości ruchu ;-)

      Usuń
  14. Mimo wszystko zazdroszczę Wam, i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. Złodziejstwo na budowach to plaga. U mnie we wsi prawie każda zaliczyła jakąś kradzież. Ja miałam takie szczęście, że mój tatuś mieszkał i na dodatek potrafił dużo nam pomóc w budowie.
    Teraz i tak cały czas spędzać będziecie pewnie w ogrodzie, więc nie ma się po co śpieszyć. Lepiej się delektować prawdziwą wolnością w tak pięknych okolicznościach przyrody:))) Pomyślności:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety to tak często jest, że choć okolica piękna ludzie bywają różni im mniej anonnimowo wieś małe miasteczko tym gorzej bo żyją cudzym.
    Bardzo dużo siły życzę Wam i tak jak napisałaś robienia po malutku. Najgorsze jest zniechęcenie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hiszpańska Inkwizycjo))))))(ja też uwielbiam Pytonów)) otóż zwariowaliście))) niechybnie i ....nasza małą chałupka w porównaniu z Waszą to jest malutka inwestycja ale boli!! boli jak cholera!!
    nie mam co prawda takich widoków, ekh zazdroszczę Wam takiego miejsca, co do rudery to nie zazdroszczę, moja mnie do rozpaczy doprowadza!!
    ale będę Cię czytała, bo może takie osoby jak Wy są mi właśnie potrzebne do życia))))))
    oraz biała sunia piękna jest bardzo)) oczywiście obie sunie i koty wszystkie są piękne.
    Mam osiemnastoletniego kota tez w złym stanie, cały czas na lekach ... ostatnio miał operację na łapę złąmaną... ciężko.. dlatego współczuję bardzo i pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  18. KOchni - sciskamy czule. Nie mrwtię się-musi byc dobrze. MUsi i już !!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas straty w majątku "zabytkowym" spowodował tzw. pilnujący tegoż albo kolesie moich legendarnych studniarzy. Myślę, że ten pierwszy. W dodatku do dzisiaj rżnie głupa i wymyśla jakieś idiotyzmy o tym, co się stało. Cóż.. nie dam rady go wysiedlić. Nie dam mu już za to na pewno zarobić na piwo. Taka moja zemsta. Za to deski muszę sam teraz tachać.
    Szkoda, że legenda padła. Jakby coś Wam było trzeba ciężkiego przenieść albo takietam.. dawajcie znaki.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  20. Śpieszę z pokrzepieniem, podziwem, wielką dawką pozytywnych myśli i troszkę łezką w oku. Dzielni jesteście, oboje, praca na swoim smakuje, a że ludzie paskudni czasem- trudno, tylko niektórzy, teraz wiadomo na kogo uważać i tyle. Podziwiam zdjęcia, wschód słońca, zawilce, wały, ławki i cudne ceglane ściany i waszą energię i wiarę. Trzymajcie się mocno i ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajny macie dom - zazdroszczę emocji :) piękne zdjęcie z kredensem i psy szczęśliwe :) Wieś z czasem przyzwyczai się do nowych mieszkańców i zacznie szanować waszą własność. Na naszej miejskiej wiosce wszyscy się przyjaźnimy i imprezujemy- może to jest jakaś metoda. Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie zazdroszczę tych nieprzyjemnych wydarzeń... to potrafi zniechęcić... ale przeciez macie siebie i spwłniacuie spoje marzenia, nie takię przeciwnosci pzrezwycięzycie♥

    alez maciee tam potencjał! szopa cudna a wały profesjonalne! podziwiam podwójnie :-))

    OdpowiedzUsuń
  23. Ech, kradzieże na placu budowy to normalka, nie raz je mialam...i niestety trzeba przez to przejść!
    Ale, co tam, najważniejsze,ze wiosna, ogród, no i sezon grillowania w perspektywie... a cała reszta się ułoży! Piękna szopa i ławeczki cudo, az chce sie na nich zasiąść!
    Uściski posyłam

    OdpowiedzUsuń
  24. Gdybym miała nieco bliżej, wpadłabym z zakasanymi rękawami i pomocną ręką :)
    Tymczasem posyłam dobre myśli i obowiązkowo drapanie za uchem dla czworonogów.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dacie radę. Jesteście razem, jesteście obydwoje zafascynowani miejscem, domem. To bardzo dużo!
    Będzie dobrze, choć wiele przed Wami. Małe kroki...tu, w takich wyborach, to chyba najważniejsze :)
    Uściski serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
  26. Czekalam na wiadomosci...oczywiscie ta o kradziezy bardzo smutna, ale mnie o malo to samo nie spotkalo trzy dni temu..na szczescie bylam w domu i do kradziezy nie doszlo ale pozostal przenikliwy smak niemilej i niebezpiecznej przygody...bo w Wenezueli zlodzieje nie tylko kradna , czasem bywaja bardzo niebezpieczni...wiec rozumiem Cie i trzymaj sie dzielnie. A jednak Wasze wysilki dadza Wam duzo zadowolenia. masz Padre nad ktorym uprawiasz czula inkwizycje..szczesciarze!

    OdpowiedzUsuń
  27. no to daje nieco do myślenia. My też niebawem będziemy już korzystać z pomocy i pracy miejscowych ludzi z okolic Naszej Polany i pragnę mocno wierzyć, że nikt nam takiego numeru nie wywinie ale oczy i uszy trzeba mieć zawsze czujne i otwarte. A Wy jak zwykle dzielni i waleczni. Postarajcie się nie tracić nadziei w ludzi. Życzę dobrych ludzi, zawsze dobrych na Waszej drodze.
    ściski

    OdpowiedzUsuń
  28. Zatem jestem po raz wtóry.
    Wiem, jak kradzież może boleć ...i strata zaufania, i wiary w ludzi. Z ludziskami ze wsi najlepiej na dystans. Z nielicznymi jesteśmy bliżej.
    Kolejny rok chcemy kogoś do pomocy w ogrodzie - chętnych brak; w ub. roku jedna wytrzymała bodajże 5 godz., druga ze 3 dni, przy czym z taczkami ganiałam ja, bo obie z dolegliwościami kręgosłupa a mój jest ze stali.
    Też staramy się nie spinać, niemniej często praca ścina nas z nóg. Naprawdę wiemy, jak to jest z przywracaniem do życia siedliska. Jest to jednak wielka satysfakcja.
    Wschód - wspaniały, na Mazurach podobne i zachody też piękne i to, że niespiesznie je podziwiamy.
    Na południu macie już wiosnę w pełni widzę, tutaj na zawilce i narcyze z tydzień albo i dłużej trzeba będzie zaczekać.
    Wasza ruderka w podobnym stanie, jak nasza stara chata sprzed trzech lat. Zobaczysz, jak z dnia na dzień będzie się ładniej do Ciebie uśmiechać.
    Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiesz Inkwi, może nie powinnam Ci tego pisać, a może powinnam. My nie ogarnęliśmy się z remontem do końca i nic na to nie wskazuje, że mielibyśmy się ogarnąć. Nazywamy to "na zachodzie bez zmian". Tak więc mamy część mieszkalną i część niemieszkalną :)
    W naszej wsi, a właściwie w osadzie leśnej mieszka rodzina złodziei. Mają też oczywiście inne profesje. Jak coś ginie, to wiadomo gdzie jechać. Czasami uda się część odzyskać :) Jak zaczął kraść syn najbliższych sąsiadów, poczuliśmy się nieswojo, ale przyszedł do nas i powiedział - znam was i lubię, zawsze mogłem na was liczyć, nigdy wam niczego nie zabiorę. Spełnił obietnicę. Teraz siedzi, dostał straszny wyrok.
    Ci, których opisałam, nie mają nic wspólnego z resztą mieszkańców wioski. Trzeba o tym pamiętać.
    Jesteście teraz mocno oglądani i testowani. To bardzo ważny czas. Trzeba jakoś wypośrodkować między nie zadzieraniem nosa, a nie daniem sobie wejść na głowę. Uszanują Was na pewno, jeszcze trochę cierpliwości. Będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądra kobieto Magdo, w swoim posumowaniu ujęłaś zgrabnie to, nad czym się głowiłam, jakby to ubrać w słowa. Więc już nic nie dodam, tylko, żebyście ( I + P ) się nie przejmowali i przyszli po te robaki.:-)))

      Usuń
    2. Aleś mnie zwyzywała :) I za co?
      Mogę też przyjść po robaki?:)

      Usuń
    3. Podpisuję się pod tym co napisała Magda.
      Nie możecie się izolować od miejscowych, a jak wtopicie się w miejscową ludność to zamiast okradać będą pilnować... Zawsze i wszędzie są ludzie i ci prawi i ci źli. Niestety wiele czynników degraduje moralnie ludzi i nie tylko na wsi, ale w mieście również, zwłaszcza tam gdzie bieda zagląda do chałupy. Przyjdzie czas że nie tylko Wy będziecie twierdzić że jesteście na swoim – Akt Własności to nie wszystko :)
      Ja jestem pełen nadziei bo u nas odkąd kupiliśmy dziadka jeszcze nic nie zginęło. Co prawda nic wartościowego tam nie mamy, ale zdarzyło się że zapominałem jakieś narzędzia. i to wcale nie najtańsze i w widocznym miejscu nawet z drogi i pomarańczowe...
      Fakt że najbliższych sąsiadów mamy bardzo porządnych i pierwsze kontakty były bardzo sympatyczne i dobrze rokują na przyszłość. Były jednak pierwszą kontrolą i wszystko jeszcze przed nami :)

      Usuń
    4. Nie izolujemy się od miejscowych, wręcz przeciwnie. Mamy super życzliwych sąsiadów, z niektórymi spotykamy się towarzysko, pomagają nam. Ale nie chcemy mieć do czynienia ze złodziejaszkami, pijaczkami i krętaczami i na pewno będziemy ostrożniejsi, szczególnie w kontaktach z potencjalnymi pracownikami. "Nasz" złodziej nie miał tyle honoru, co ten Magdy... wystawił nas swojemu koleżce-recydywiście. A dostał od nas pracę i dużo więcej, bo kredyt zaufania, i to nas najbardziej zabolało Teraz od nas zależy, czy pójdzie siedzieć, czy dostanie wyrok w zawiasach.

      Usuń
    5. Bagienny, jak sobie wyobrażasz wtopienie się w miejscową ludność, kiedy po zimie otwierasz komórkę (kłódka cała, okna całe, pewnie z zawiasów zdjęli) i brakuje Ci ze 3-4 kubiki drewna opałowego , co je sobie pociąłeś jesienią? Jak byk widzisz, że wożone było taczką... ślady są po kole. Jak myślisz, gdzie pojechało... do sąsiedniej wsi?
      Za przeproszeniem pieprzę w tym momencie wtapianie się w miejscowych. Bardzo się zastanawiam, czy wytrzymam przy najbliższym spotkaniu, żeby jednemu mordy nie obić. Nie wiem tylko na 100%, któremu z dwóch doskonałych kandydatów.
      Inkwi - wsadźcie gnoja! Mądrzy ludzie tutaj mówią, że jak się udaje i nie ma kary, to przyjdzie znowu. Niestety dla motłochu miękkie serce to tylko dowód słabości. Pozdrowienia z komórki.

      Usuń
    6. Obić obu! Tylko jak, żeby się nie poznali, kto im dowalił...

      Usuń
    7. a kto powiedział że wtapianie to miękkie serce? wręcz przeciwnie... powinieneś sąsiedzie iść z pałą do taczkarza bo to więcej niż pewnik że przyjdzie ponownie.
      Inkwi, nie pisałem, że zostaliście obrobieni bo się izolujecie... powinienem chyba sformułować to zdanie w ten sposób: Nie traćcie ducha za przyczyną tego zdarzenia i niech nie będzie przyczyną do izolowania od otoczenia... itd.

      Usuń
    8. na razie zastawiłem na gnoja pułapkę. zobaczymy...
      pozdro.

      Usuń
    9. Do ludzie z bagien : a dlaczego ktoś ma się w ogóle bratać z otoczeniem ? Gwarancja bezpieczeństwa ?

      Usuń
  30. Niestety, złodziejstwo na Pogórzu nie jest niczym dziwnym. Nas okradali sąsiedzi, pracownicy... i masz rację- im się nie chce pracować. Czasami udaje się nająć jedną osobę do pomocy i tyle. Wolą tanie wino żłopać pod sklepem.
    A z innej beczki- będę na Pogórzu w okolicach 28-30 kwietnia.

    OdpowiedzUsuń
  31. o kurcze,wieść o kradzieży bardzo mnie poruszyła...złodzieje to dziady dziadowskie! moją mamę na budowie też okradli,ale potem nikt się już nie odważył (ale podczas gruntownego remontu mama z mężem mieszkali w Jeleniej i codziennie dojeżdżali na plac budowy).Wiatry w Izerach mają niezłą siłę-przyzwyczaicie się:)ale wiaty szkoda...wały piękne zrobiłaś,ja dzisiaj wysiałam warzywa na rabatce.Podwórko Wam pięknieje:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  32. To wkurzające, kiedy ktoś wykorzystuje zaufanie, jak tu potem uwierzyć następnemu? nie budowałam wałów, nawet za bardzo nie wiem, z czym to się je, mam tylko grządki podwyższone i raczę je z góry różnościami, słomą, sianem, odrobiną końskiego obornika, liści jesienią i już wytworzyła się warstwa próchnicy, ale też trzeba było wysiłkiem dojść do takiego stanu; nam prawie 10 lat zajęło wejście w wioskową społeczność, i nie wiem, czy tak do końca, ale jest dobrze, tak wystarczy; serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
  33. Droga Inkwizycjo, tak to już jest że płaci się tzw. wkupne, chociaż bardzo to przykre. U mnie na Jaworzynach nigdy nie było takich sytuacji, tu ludzie są życzliwi i pomocni. Przyłączam się do głosu Magdy - będzie dobrze. Ja też czasami nie ogarniam i gonie w piętkę, tak to już jest na gospodarstwie. Przesyłam Wam moc buziaków i ciepłe myśli. Trzymam kciuki za Wasz każdy dzień.

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak to się mówi złodzieja nie upilnujesz to on ciebie pilnuje. Przykre bardzo przykre a taki święty kraj a wszystko w zębach i pod kluczem trzymaj, bo zaraz się dobiorą jak tylko na moment odwrócisz wzrok. Na pewno wiedziałaś, że będą trudne chwile i musisz to wpisać w całość, ale pomyśl sobie - czy chciałabyś wrócić do roboty? I na pewno już Ci lepiej. Słoneczka, ciepełka i samych dobrych doznań życzę.

    OdpowiedzUsuń
  35. Podziwiam Was i pozdrawiam serdecznie. Znam, niestety, z własnego doświadczenia podobne akcje z miejscowymi. Poza życzliwymi i pomocnymi trafiają się też bydlaki.
    Będzie dobrze (a kto mówił, że łatwo? :)). A poza tym - raz jajko, raz...(a co zamiennie z jajkiem, to wyjaśniłam 1 stycznia, linka nie wkleję, coby autopromocyjnej wiochy nie robić, jak będzie Ci się chciało i znajdziesz chwilę w tym szaleństwie, to sobie zobacz :)). I ściskam Was mocno!

    OdpowiedzUsuń
  36. wiadomo ,że będzie cudnie, tylko się nie łam :) buziaki świąteczne .

    OdpowiedzUsuń
  37. Raz jeszcze Wesołych! Przeczytałam, ale pobieżnie, wrócę za chwilę poczytać. Krótko - trzymać się i już :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiele wiele smutkow.....mam nadzieje i gleboko wierze ze teraz juz bedzie tylko dobrze, czasem nierozumiem tego dzisiejszego swiata i ludzi.
    Kochana Dziekuje za zyczenia swiateczne ! Juz pozny wieczor ale zycze swiatecznej dobrej nocy, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Każdy mierzy swoją miarą,ale widać przez takie myślenie przydarza się coś przykrego...
    Nie trać wiary kochana :) Będzie dobrze...to tylko małe potkniecie,choć naprawdę nie potrzebne.
    Potrafisz się cieszyć drobnymi rzeczami,których wiele osób nawet nie dostrzega.Czerpiesz radość z wszystkiego- tego nikt nigdy Ci nie odbierze :)

    OdpowiedzUsuń
  40. No to dół. :( Nieszczęścia chodzą parami, ale podejrzewam, że zła karma już się wyprztykała na jakiś czas i będzie dobrze. Ciekawe, że człowiek z wiekiem, choć uczy się przemijania, nigdy nie jest w stanie zaakceptować go bez żalu.

    A ławeczki cudne wyszły! Nie mogę się napatrzeć. Ech, jeszcze chwila i sam się wezmę może wreszcie do roboty... Skręcanie mebelków z Ikei rozleniwiło mnie trochę w kwestii robienia własnych. :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Z doświadczenia czuję,że ludzie szukający roboty to mit rodem z bajek. Przyszła wichura i zwaliło mi altankę. Kogoś do postawienia nowej szukam nadal, bo albo pijany albo dziwnie podejrzany. Nie traćcie wiary.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz ;) Moderuję tylko te do starszych postów, aby mi nie umknęły.