sobota, 3 maja 2014

Owieczki rogate

Nigdy nie myślałam o owcach. Miały być kozy, wymarzone. I będą... kiedyś. Jak się trochę bardziej ogarnę.

A owieczki są takie bezobsługowe ;-) Dlatego odważyłam się i oto - tydzień temu przyjechały!


Są piękne i każda inna. Jeszcze nieco nieśmiałe, nie dają się dotykać. Ale z każdym dniem pozwalają podejść bliżej.
To Szara Rogata Wrzosówka Lüneburska. Dziesięć rocznych panienek.
Pierwszy raz zobaczyłam je na blogu Rogatej Owcy. Wcześniej nie wiedziałam, że owieczki mogą mieć rogi. Pewnie nie tylko ja... jak tylko pojawiły się u nas, zaczęły się peregrynacje rodzin z dziećmi, żeby "obejrzeć te barany" ;-) Bo okazuje się, że wioskowe dzieci nie widziały barana ni owcy. Tak więc oprowadzałam wycieczki i cierpliwie tłumaczyłam, że one tak mają - wszystkie są rogate.

Na Akcji Owca mocno ucierpiał ogród - jeśli tak mogę nazwać hektar zarastającego w szalonym tempie areału, na którym usiłuję zorganizować warzywnik - oraz wciąż czekające na posadzenie kilkaset drzewek. Wszystkie siły zostały przerzucone na szykowanie miejsca dla naszego stadka. Zrobiliśmy porządne stałe ogrodzenie w miejsce elektrycznego pastucha, który stał się przyczyną traumy naszych psów... każdy oberwał prądem i teraz tylko zerkają lękliwie z daleka (przez pierwszy dzień nie chciały wychodzić z domu).
Nie muszę chyba dodawać, że remont Domu nie posunął się ani o cal... 


Zebrałam się do napisania tego posta dzięki kopowi od Megi, cudne zdjęcia rozwianych włosów wrzosówek są autorstwa ZiŁ, a Agniecha wspierała nas w krytycznych sytuacjach (o których być może napiszę... ale na wszelki wypadek nie obiecuję). Odwiedziły nas też dwie szalone dziewczyny na rowerach... i już umówiłyśmy się na rewizytę w lipcu, bo nie zdążyłyśmy się nagadać ;) Blogi rządzą!
Ściskam majowo,
Inkwi;)

95 komentarzy:

  1. Piękne te wrzosówki! A jak ładnie pozują :))) Ja myślałam, że to kozy są bezobsługowe i w mętnych wizjach własnego wiejskiego gospodarstwa, które może jeszcze kiedyś na stare lata sobie urządzę, widziałam kozy właśnie jako niekłopotliwe dostawczynie nabiału i darmowe kosiarki... Hmmm muszę to sobie wobec tego przemyśleć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam takie wizje na temat kóz... lektura forum koziarzy otworzyła mi oczy;) Co prawda i owce nie wszystkie są bezobsługowe, ale właśnie wrzosówka do takich niewymagających ras należy.

      Usuń
  2. No to mam dwie Rogate znajome;))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem dopiero czeladnikiem u mojego mistrza Owcy Rogatej ;-))

      Usuń
    2. Super!!! Na pewno zarobisz na świadectwo z paskiem;)))

      Usuń
  3. Wow co za owce ??!!
    Jakie wyjątkowe, takie chyba z wyższych sfer :-)))
    Dadzą radę zjeść tę łąkę ?
    Taka ładna ta łąka i zdrowa chyba dla owieczek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są właśnie z NIŻSZYCH sfer ;-)) To owce prymitywne, odporne i niewymagające. Całej chyba nie dadzą rady...

      Usuń
  4. Wrzosówki w biegu prawie jak konie pełnokrwiste... Piękne są:))) Powodzenia w hodowli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Profil mają taki szlachetny...

      Usuń
  5. Inkwi kocham Was, ale wytłumaczy mi Po CO ci te pompony? Piękne są zwłaszcza w klusie, ale nie rozumiem po ci one?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla dotacji? ;-D
      Do patrzenia, głaskania i zajmowania się ;-)
      No tak mam... chciałabym mieć mnóstwo zwierząt ;-)

      Usuń
  6. Prze-pię-kne!
    Jak stado koni! Jaka akcja nóg!:) I rozwiane futra!
    Co to znaczy, że bezobsługowe?
    A kozy obsługowe?
    Pytam jako koziara, bom się zdumiała.
    Dużo szczęścia z owieczek Wam życzę i mało baranków!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, kozy obsługowe, jak najbardziej! Koziarnię muszą mieć... chorują... rozrabiają ;-))
      Naczytałam się na Kozolinie, to wiem ;)
      A moje owieczki tylko co włamały się do sąsiadki i strzygły jej stokrotkowy trawnik... ;))

      Usuń
    2. W rozrabianiu chyba są sobie równe, hi hi :) I kozy i owce są niezmordowane w "żartach" !:)
      Kilka razy byłam na kozim forum i wyszłam stamtąd chora, ale to chyba specyfika większości forów, że pisze się tam o problemach, a nie o nudnej, zdrowej rzeczywistości :)
      Tak, jakieś schronienie na zimę muszą mieć, jak chyba wszystkie zwierze. Wracają do niego chętnie po wielogodzinnych hulankach śnieżnych. Fakt, że nie mają takich superowych futer i o wiele łatwiej marzną.
      Zwierzaki nie chuchane i nie rozpieszczane w zasadzie nie chorują. U mnie, w ciągu 7 lat, zdarzyły się dwie chore kozy
      Po Twoich zdjęciach zamarzyły mi się łowieczki .... Oczywiście "oprócz", nie "zamiast".
      Ściskam!

      Usuń
    3. Tak, masz rację, taka specyfika forów... ja się przeraziłam, że z kozami nie sprostam... I chciałabym móc poświęcić im więcej czasu, a teraz to u nas ostra jazda bez trzymanki ;-))
      A dzisiaj znowu owieczki się wyrwały na wolność, sforsowały bramę i zastaliśmy je w sadku dzieci, obgryzające młode drzewka...

      Usuń
    4. Inkwi, tak już będzie, przyzwyczaj się. Dla owiec płoty nie istnieją. Zaakceptowałam tę prawdę i od razu mi się lżej na duszy zrobiło. A one zawsze wracają z ucieczek.

      Usuń
  7. Owieczki w galopie z rozwianym włosem są niepowtarzalne. W ogóle one są zjawiskowe, wcale się nie dziwię perygrynacji, sama zrobiłabym to chętnie, gdyby nie odległość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj znów przy płocie stały matki z dziećmi i podpici faceci wracający spod sklepu.

      Usuń
    2. A barana szukałaś. :-)

      Usuń
  8. Ale odlotowe są te rogate owieczki! Już sobie wyobrażam jak z nimi ganiam w tych moich koronkach! ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sobie wyobrażam taką sesję zdjęciową: Ty w koronkach, wśród owiec, na kwietnej łące...

      Usuń
  9. Cudowne owce. jakie włochate. Bardzo mi się podobają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W czerwcu będą strzyżone. I zostaną gołe ;)

      Usuń
    2. Będziesz strzyc osobiście?

      Usuń
    3. Może odważę się zostać pomocnikiem strzygacza ;)

      Usuń
  10. Co za owce, galopujące jak dzikie rumaki:) Przepieknej urody. I ja tez nie wiedziałam, ze są owce rogate^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko galopują. Przeważnie żują ;-)

      Usuń
  11. Inkwi, wiesz, że jest takie powiedzenie - "kto ma owce, ten ma co chce". I tak jest i tak będzie i u Was.
    W okolicy naszej niektórzy mówią, że trzymam kozy więc się z tymi marzeniami nie bardzo rozminęłaś. One mają kozie dusze, więc tak jakbyś kozy miała.
    Czekałam na ten post. Zaglądam z doskoku, bo jestem teraz owcą wędrowną niezwykle. Wszystkiego dobrego dla Waszego Stad(ł)a!!! i pozdrowienia od Rogatych z siedemdzieiątką dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za ow(o)ce Twoich obecnych wędrówek. Jednak siedemdziesiąt!!

      Usuń
    2. Rogata, jesteś tu!!!! Mam Cię!!!! Twoje owce głaskałam, sa bossskie;)) teram marzę o pogłaskaniu u Inkwi;))) Ale to taaaak daleeeko;)))

      Usuń
    3. Wcale nie. Moja przyjaciółka z Gdyni przyjechała. ;-))
      Ale musisz zaczekać, aż się owce głaskać dadzą.

      Usuń
  12. Cudne wrzosówki!
    Chciałabym mieć takie stado.
    Trzymam kciuki aby się dobrze miały.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądają na zadowolone ;) dziękujemy.

      Usuń
  13. No to macie więcej panienek do kochania :) Świetne takie włochate dusze rogate. A że z remontem ani kroku, to mnie nic nie dziwi, bo u nas tak samo. No dobra - jedna płyta g-k w łazience przybyła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Remont musi zaczekać, zwierzęta nie mogą ;)

      Usuń
  14. Jakie piękne - długowłose i faktycznie z rogami :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włos mają przecudny, jak po balejażu ;)

      Usuń
  15. Dają się dotykać?? Ja bym bardzo chciała...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym chciała... ale jeszcze nie pozwalają na poufałości.

      Usuń
  16. ooo, są, są łowiecki!
    czytałaś Herriota? całego? tam jest dużo o łowcach. Możemy pożyczyć:-)
    oraz Anula mówi, żeby nie chodziły po rosie o świcie, bo bronchit i motylica je dopadnie.
    Mają strasznie długie futro, chyba zaraz czeba bedzie szczyc?
    Nie wiem, który to kąt ogrodziliście?
    Dużo rzeżuchy na łące kwitnie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One chodzą kiedy chcą i gdzie chcą. Takie samodzielne są ;) Idę do nich rano, po rosie... a one żrą. Dostaną preparat przeciwko motylicy.
      Szczyżone będą w czerwcu.
      To jest sadek za babcią-sąsiadką (z prawej strony), dzieci dokupiły. A które to rzeżucha? To śliczne różowe?

      Usuń
    2. Już sprawdziłam... mamy jej mnóstwo, to mój ukochany kwiatek! Ciekawe, czy im smakuje?

      Usuń
  17. Super stadko!!! Czekałam na wiadomość że już są, no i czekałam... dobze że cierpliwa jestem ;-))
    ściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się na nie naczekałam... cierpliwość to dobra cecha ;)

      Usuń
  18. 14 zdjecie!!! upiekszylas krajobrazy w Izerii (??? bo to Izeria wydaje mi sie). Ale chyba jednak one sa takze na welne...nie tylko do glaskania , w przyszlosci do glaskania, bo przeciez sie nia daja! jeszcze podobaja mi sie bardzo twoje laki, przecudne sa, mam nadzieje ,ze rogate cos zostawia dla oczu!
    A w Wenezueli kozy same sie hoduja, widac je w zasadzie tylko na terenach pustynnych, gdzie jakies kaktusy i od czasu chwascik jaki wyrasta na spalonej sloncem ziemi...i one, te kozy, tak sobie miedzy tymi kaktusami chodza samopas i skubia cosik. Dobrze ,ze napisalas, bo bardzo lubie twoje wiadomosci. Sciskam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owieczki dostały najpiękniejszą łąkę, ale niedługo je przeniesiemy, nie wyjedzą wszystkiego ;-)
      Mam nadzieję nauczyć się prząść (sąsiadka obiecała pokazać) i robić różne cuda z ich wełny. To są owce "kożuchowe", no ale przecież nie będę z nich skóry zdzierać...

      Usuń
  19. Witam. Któryś już raz trafiam na Pani bloga. Wcześniej nie chciałam zostawiać po sobie śladu. Tym razem muszę powiedzieć, że podziwiam Państwa. Wybór domu i miejsca... musieliście na siebie trafić. Teraz to niekończąca się przygoda w oswajanie siebie nawzajem. Życzę wiele siły i zdrowia, by w końcu nastał dzień, kiedy poczuje Pani wszechogarniający spokój, zadowolenie i dumę z domu, przywróconego do życia. Oby jak najmniej złych ludzi kręciło się wokół... jak najmniej przeszkadzało.

    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i serdeczne słowa... i proszę porzucić ten tytularyzm, w blogosferze wszyscy są równi ;-)

      Usuń
  20. Wrzosówki! W czarnych pończoszkach, jak Jane Avril na plakatach Touluse-Lautreca :)
    Pierwszy raz widziałam je w Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu (tym Ciechanowcu od księdza Kluka), w roku, eee, '86 i zakochałam się w nich od razu.
    A wełna będzie po strzyżeniu? Bo to bardzo piękna wełna jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo bym chciała nauczyć się prząść, bo wełna jest mi bliska i umiem różne rzeczy z niej robić.

      Usuń
  21. Czlowieka troche nie ma na miejscu a tu takie niespodzianki :) Niedlugo to ja Inkwizycjo bede wisiec dla odmiany na Twoim plocie i podziwiac lowieczki ;)
    Pozdrowienia dla Was od nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani się obejrzysz, a już będziesz z nami winko pić ;-) Łowiecki czekają ;)

      Usuń
  22. No i cudnie!
    Piękne są w ruchu!
    Sama słodycz :)
    Dużo zdrówka i radości Wam z tych rogatych czarnulek :)
    pozdrówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, już widać, że to owieczki rogate... zaczynają nieźle rozrabiać ;-)

      Usuń
  23. Fantastycznie, sielsko, anielsko!!!!!!!!!!!!!!!! Odpoczywaliśmy kiedyś na Mazurach gdzie gospodyni kozy miała. bardzo je polubiłem i były oswojone. Wchodziły bez pardonu do naszego pokoju gdzie mieszkaliśmy. A owieczki i barany to miała nasza babcia na gospodarstwie na Pomorzu.
    Pieknie sobie radzicie. Tak pięknie jak te fotki. Są żywe, soczyste i prawdziwe. Amen.
    Pozdrowienia z trochę większej wsi. U nas też są barany. Na Wiejskiej. I trzeba by je dokładnie ostrzyc.
    Vojtek nad ranem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od baranów na Wiejskiej odcinam się zdecydowanie!

      Usuń
  24. A teraz o następnych zwierzach!!!! Dawaj wpis, Inkwizycjo! Publiczność czeka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie! A gdzie szalone...

      Usuń
    2. Muszę im najpierw zrobić sesję zdjęciową, a tu pogoda licha.
      A przy częstotliwości post na miesiąc... hmm ;)

      Usuń
  25. Przepiękne!!! A trzeba czesać i golić? I co takie owce mają w uszach? (bo ja miastowy wieprz jestem, to mało kumata w sprawie pasterstwa). Zazdroszczę widoku owiec w galopie! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owce mają kolczyki, takie są teraz wymogi - wszystkie powinny być zarejestrowane. Wolałabym czipy albo np. tatuaż, ale trudno... tak zostały upiększone.

      Usuń
  26. Piękne....długo myślałam nad tym skąd wziąść takie stadko do dopłat...też mam spoooro do wypasania ;) Ale na owieczki chyba jeszcze nie jestem gotowa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węszynosko, one są zupełnie nie wymagające, całkiem bezobsługowe o ile masz przygotowane (czyt.: porządnie ogrodzone) pastwisko i jakąś wiatę na schronienie. A pięknie strzygą łąkę ;-)

      Usuń
  27. Inkwi, owce masz cudne :) Psy też, a spotkanie z Tobą i Adą było samą przyjemnością. Brat tylko głową kiwał, jak mu blogowych spotkaniach opowiadałam. Chyba nie zdawał sobie sprawy, jaka siła tkwi w takich blogowych znajomościach. Byle do lipca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lipiec będzie lada moment, zważywszy jak czas ostatnio pędzi... Czekamy na spotkanie z Wami!

      Usuń
  28. Babo kochana to ja już wiem skąd się wzięło powiedzenie "rogata owca",bo ja w swej naiwności też myślałam,że one wełniaste i mięciuchne tylko:)Fotki cudne i mimo,że problemów pewnie milion i sto wszystko wygląda sielsko-anielsko.Milion buzioli dla Was pozytywnie zakręceni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, one tylko tak niewinnie wyglądają, wyłazi już z nich rogata dusza ;-)

      Usuń
  29. O matko to znowu moje dziecko się nie wylogowało,ale to ja byłam:)

    OdpowiedzUsuń
  30. WOW!!! super! te rozwiane "grzywy"!!
    Czyli bedzie produkcja wełenki?

    OdpowiedzUsuń
  31. Już u Rogatej tej owieczki bardzo mi się podobały, ale Owieczka często znika i zostawia pustkę, teraz, jak obie będziecie na zmianę publikować posty i dawać zdjęcia rogatych to będzie cudnie. Wrzosówki mają takie "ludzkie" twarze, każda jest inna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, miałam pomysł, żeby im zawiązać na szyjach różnokolorowe wstążki (niby jak, skoro nie dają do siebie podejść?!) ale okazało się, że są zupełnie różne. I faktycznie mają "twarze".

      Usuń
    2. Jeszcze chwilka i będziesz je rozróżniać nie tylko po twarzach, ale po beczeniu. Każda na pewno inaczej gada, więc po ciemku będziesz wiedziała kto Cię woła.

      Usuń
  32. Fajne te owce. A wiadomo miejsce muszą mieć co by się tam ogrodem przejmowały. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. O, jakie piekne! Nabrałam prawdziwej ochoty na posiadanie takowych!
    Choć zawsze pragnęłam kóz, ale skoro piszesz, że to one są bezproblemowe?
    Czy bedziesz przędła?
    To prawda, zwierzaki priorytetem, remont moze poczekać!
    Uściski i ugłaskania dla owieczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też marzyłam o kozach... ale się wystraszyłam, chyba niesłusznie.
      Najlepiej mieć owce i kozy ;)
      Sąsiadka obiecała mnie nauczyć prząść.

      Usuń
  34. Inkwizycjo, nie no jestem z Ciebie totalnie dumna i muszę od razu zakomplementować, że Rogacizna Twoja jest kapitalnie piękna a wełna kołysząca się na wietrze wprowadza w stan euforyczny. Gratulacje wielkie i dużo zdrowia dla Was i dla owieczek, A remont ... nie zając. :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jakie romantyczne i te rozwiane włosy i to rozumne spojrzenie. Jak się wszyscy pozaprzyjaźniacie będzie bardzo dużo radości a jak przyjdą maluchy to szok. Uroczo.

    OdpowiedzUsuń
  36. Niezła szarża łowiecek:))) Coraz bardziej malowniczo robi się na tej Izerii za Twoją sprawą. Swoją drogą to chyba taniej kupić łowiecki niż traktor do koszenia, zaoszczędzisz też na nawozie i paliwie;-)
    A sery też będziesz robić?

    OdpowiedzUsuń
  37. Wow!
    Owce w biegu- rewelacyjna fotka.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  38. O waszych owcach usłyszałam od mojej siostry Anki [to te dwie na rowerach],jestem z Was dumna że zdecydowaliście się na zamieszkanie w tych rejonach ,ja mieszkam na śląsku i zostanę bo mam plan to miejsce ale dusza jestem w gierczynie.Pozdrawiam i mam nadzieję że też będę mogła Was poznać.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jesteś moją absolutną Idolką,baa,nawet Polką Idolką :) Nie to żebym marzyła o takim stadku,ale po prostu cholernie mi imponujesz.Masz cel i odważnie go realizujesz.Dajesz mi do myślenia...
    Zdjęcie domu niesamowicie malownicze,a tu jeszcze łowieczki.... buziak

    OdpowiedzUsuń
  40. Matko jedyna! Czytam i oglądam i czytam i oglądam i nie mogę uwierzyć :)). Jesteś wielka! Będę zaglądać. Tymczasem dużo sił i radości ze stadka :)))).

    OdpowiedzUsuń
  41. Jestem pod wrażeniem! Owieczki fantastyczne :-D No i masz dwa owczarki - jak znalazł! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ale się cieszę z owieczek Waszych, teraz to nic tylko siedzieć, patrzeć i podziwiać :) :) :)
    Trochę zaniemogłam, ale jak forma wróci to powiszę trochę na Waszym płocie, może się już wtedy rogate dadzą pogłaskać :) Tymczasem pozdrowienia zasyłam!

    OdpowiedzUsuń
  43. Słuchaj..... weszłam tu do Ciebie pierwszy raz i zobaczyłam dom. Wyrwało mi sie soczyste k..... mać. Bo jak to milo widziec że nie tylko ja mam nierowno pod sufitem.... Ale zrozumiałam wszystko gdy zobaczyłam przestrzeń letniej kuchni... Zakochaliscie sie w tym miejscu od pierwszego wejrzenia co?? Nie dziwie się . Ależ to bedzie cudne domostwo. ... Sciskam najserdecznieji życze cierpliwosci i Wam i sobie
    Ukłony
    Gaja

    OdpowiedzUsuń
  44. Taaa, Rogata Owca potrafi zarazić miłością do Wrzosówek. Też mam teraz dylematy kozio-owcze:)
    Pozdrowienia i powodzenia dla Waszych pomysłów!

    OdpowiedzUsuń
  45. Przegapiłam przybycie TAKICH owiec! Są śliczne.

    Pozdrowienia z góry mapy! :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Też myślałam o kozach przeprowadzając się na wieś, ale odkąd ujrzałam wrzosówki zakochałam się w nich. Piękne zdjęcia . Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
  47. To już niedługo będziesz owieczki miała rok. Chyba jednak zbyt długo mnie nie było..

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz ;) Moderuję tylko te do starszych postów, aby mi nie umknęły.