wtorek, 2 sierpnia 2011

Terapia

Obsycham. Woda powoli znika, pozostaje paćka, którą panienki pracowicie wnoszą do domu na łapkach. Wokół roznosi się wakacyjna woń... zapach mulistego brzegu jeziora, zarośniętego szuwarami. Chciałam przełamać ją równie wakacyjnym aromatem grilla, ale z powodu deszczu grillowanie odbyło się w piekarniku ;-) Te zdjęcia zrobiłam w sobotę, pomiędzy poranną mżawką, a południową ulewą. Ignorując  deficyt światła zafundowałam sobie terapię kolorami... 
Ogólnie jest dobrze, ale nie beznadziejnie. Ale tak łatwo się nie poddam - czego i Wam, kto jest potrzebujący, życzę!  ;-)
I tradycyjnie ściskam bardzo czule... 

27 komentarzy:

  1. Jadłam dziś placki z bliźniaka tego zielonego :) Bardzo je lubię :))) Ależ masz dzbanek, terapia czerwonym powinna zadziałać. Zawsze działa na kobietki ;D. Chociaż z mną ostatnio chodzi delikatny letni turkus... nieba błękitnego mi potrzeba! i Tobie kochana też tego życzę!!
    P.S. jak wyniki odpowiedzi pod tablicą? Może już są? Pokaż mi, na maila.... ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne te Twoje martwe natury. Podobają mi się ich kompozycje i intensywność barw.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, czy to zbiory z Twego ogrodu? moje zmarniały doszczętnie, terapia kolorami chyba pomogła, dziś u nas piękne słońce, choć wczoraj nic jeszcze na to nie wskazywało, nocą padał deszcz, z ogrodu pachnie stęchlizną, mlaszcze pod nogami, może chociaż grzyby będą, serdeczności posyłam, pa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Terapia kolorem to najlepsza oprócz psiej! ;)
    Fajne naczynia, zawartość również...
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Alez dobrodziejstwa :) dzban piekny, pamietam ze mialam bardzo podobny w dziecinstwie :) No ale poza cukini hihihihi jest bardzo interesujaca :) fajny pomysl umieszczenia jej w garnuszku.

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie i szklanka jest do połowy pełna, bo między mżawką a popołudniową ulewą udało się trochę pożyć i nawet fotki można było pstryknąć a fotka pierwsza to super oszalały kolorki. Cukinia rzeczywiście nasuwa różne skojarzenia a dzbanek jest śliczny i fajny klimat wnosi do zdjęć. Miałam taki sam, ale stary był to mu nie odpuściłam i go zdekupażowałam oczywiście. Dobrze, że u Ciebie wszystko dobrze i żeby było jeszcze lepiej efektywnej terapii i szybkiego obsychania życzę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne zdjęcia:)Człowiek nawet nie wie ile jest pięknych blogów dookoła. :) Pozwoliłam sobie wczoraj pozwiedzać, żeby się nieco zadomowić. Piękne te dwie panienki, sama mam parę mieszaną. Czy Kri to owczarek szwajcarski?
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie
    i tyle warzyw zdrowych
    słuchaj, a ty może se kompiel błatna zafunduj, skoro panieni i tak CI domowe spra funduja.
    AAA i moja kochana Wieprzowinka do Ciebie zawitała-polecam jej wpisy-jest wirtuozem słowa.
    Inkwi, wiesz co się stało Magodzie? No masakra jakaś-ja sie nie zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Terapia bardzo apetyczna, zwłaszcza papryczki bardzo lubię :) A mnie naszło na naleśniczki z jagodami :) Podoba mi się kolor jagód rozgniecionych ze śmietaną. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana terapia kolorami zadziałała i na mnie - mimo, że to fotografie, a nie "żywa martwa natura". ;) U mnie od 2 dni słonko, chociaż dziś znowu przykryły je chmury - mam nadzieję, że wiatr je przepędzi....
    Trzymaj się tam ciepło, niedługo będzie lato, takie prawdziwe. :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja poproszę ten czerwony czajnikodzbanek :) prosze prosze :) kolory to jedyne co moża było sobie zafundować oprócz kąpieli błotnej hihihi
    ale na pocieszenie wysyłam promyki słonka bo jakoś one się u nas pojawiły !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jomo - oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj itd. ... ;-))
    Penelopo - dziękuję, kompozycja była raczej dziełem przypadku, ale jej intensywność mnie zachwyciła ;-)
    Mario - ależ skąd, zbiory nie moje, tak jak u Ciebie zmarniały, stęchlizna jest wszechobecna... ale może coś da się uratować...
    Aniele - tak, terapia psia jest lepsza, ale już mi trochę spowszedniała, szczególnie w pakiecie z błotem ;-))
    Bree - cukinia tak jakoś mi pasowała... bez podtekstów ;-)
    Graszynko - wczoraj zmyłam kolejną warstwę błota z podłóg, dzisiaj świeci słońce, mam szansę na godne obsychanie ;-)
    Czarny (w)Pieprzu - witam serdecznie, rozgość się! Tak, Kri to biały owczarek szwajcarski, gratuluję znajomości ras(y), a Twoja "para mieszana" też słodka ;-)
    Hannah - dziękuję za taką kąpiel błotną ;-) a Ty na tej porodówce po blogach śmigasz? no no, Raszko daje Ci pożyć, buziaki! ;-))
    Anabel - jagody ze śmietaną bardzo apetyczne i estetyczne ;-)
    Nurrgulo - trzymam za słowo z tym latem ;-)
    Miko-Moniko - dostałam ten dzbanek w prezencie, przy okazji pomocy w opróżnianiu mieszkania ;-)) fajny, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  13. pomidory bleeeeee ;D śliwki bleee ;D u mnie dziś poszła kolejna partia kochanych ogórasków i patisonków ;D uff, na 4 dni spokój będzie! jak pogoda? słonko? u mnie utrzymuje się od dwóch dni robiąc nadzieję rolnikom. A może uda się coś skosić? ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ się naładowałam kolorami! :) Teraz tylko muszę znaleźć kogoś, aby się wyładować ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kasiu - co za bleeee?? nie lubisz pomidorów?! Ogóreczki owszem, ale jak żyć bez pomidorów??!
    Beatto - na kim chcesz, byle nie na Jerry`m ;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kolorowo, smacznie i pozytywnie :) Przesyłam serdeczne pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ojej, pyszności! w przepysznych kolorach. :) Aż się przyjemniej robi patrząc na taką burzę barw. :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. cukinia w pozycji wertykalnej szalenie inspirująca cha,cha !!!
    piękne kolory no i kawiarka-ubóstwiam Ciebie za te foty ,no i za kilka rzeczy jeszcze....
    kiss

    OdpowiedzUsuń
  19. chyba podziałało, bo tfutfu słońce? intuicyjnie chyba, jako i u mnie, czerwono- zielono... i jeszcze fioletowo:-) zaklinajmy lato!

    OdpowiedzUsuń
  20. aha, zapraszam do mnie po wyróżnienie:-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudna kompozycja, myślałam na pierwszy rzut oka, że to tykwa wystaje z dzbanka a to chyba cukinia? U mnie ogródek raczej błotnisty, ale może dynie będą :)
    Dzięki za niezwykłą terapię:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. No wlasnie, cos nam sie lato nie udalo w tym roku :( Dobrze ze chociaz taka terapie kolorami mozna sobie zafundowac ;)

    Usciski!
    I dziekuje, ze o mnie nie zapominasz :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Witam Cię Inkwizycjo:)

    Bluebellsy powinny się udać w zachodniej Polsce. U mnie na wschodzie raczej szans nie mają, chociaż będę próbować... A i jeszcze jedno, lubią gleby gliniaste :( :)

    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  24. Kochana Inkwizycjo, teraz już będzie ciepło i ładnie, bo przecież to zasmarkane lato ma się ku końcowi, a jesień będzie piękna, złota i sucha. I jak jej nie lubić? Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziękuje za wizytę:)
    Dawno to było, ale prawda:)
    Podoba mi się Twój blog. Zaraz dodam go do ulubionych:)
    Fotki we wpisie bardzo dobre. I język masz oryginalny a także gust.
    Jest niecodzienny.
    Pozdrawiam deszczowo z Mazowsza.
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  26. to zajrzyj jeszcze raz, dopisałam:-) i rozmawiałam kiedyś o tym z kyją- kroniki domowe. Czyli loppis w planach.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz ;) Moderuję tylko te do starszych postów, aby mi nie umknęły.