niedziela, 1 lutego 2015

Musicie to zobaczyć!

Ja i moje owce marnotrawne zawarliśmy pokój.

Choć bardziej to się o kuchnię ociera... przez żołądek do serca itd.
Suchy chleb okazał się przedmiotem pożądania.
A może to obecność rannej owieczki w zagrodzie? Rana goi się pięknie, za poradą Igora smaruję ją maścią z miodu, czosnku i tymianku... owieczka pije ochoczo miksturę z czosnku i miodu (fuj!), już bardzo by chciała wyrwać się na wolność... 
Złe jest to, że mamy palce pogryzione do krwi ;) trzeba być bardzo czujnym przy karmieniu z ręki.
dzióbek ;)
spójrzcie na te zęby ;)
Jest też szansa, że odnalazła się nasza ostatnia uciekinierka. Dzień po tym, jak była ostatni raz widziana w okolicy (a potem jakby rozpłynęła się w powietrzu), do gospodarstwa, z którego moje owieczki pochodzą, przybłąkała się pojedyńcza owca, podobna z wyglądu. Niestety pani właścicielce nie przyszło nawet do głowy, że może to być nasza zguba; często ma dziurawiony płot i owce jej się wymykają (a czasem giną... nie ma najlepszych sąsiadów), więc po prostu zagoniła ją do stada. No i nie mamy 100% pewności, czy to nasza... ale trzymamy się  tej myśli, żeby moc spać spokojnie. Pewność będziemy mieć w maju, przy strzyży wszystkie owce będą spisywane. Tamto stado liczy ok. 150 sztuk i nie ma możliwości sprawdzenia już teraz. Może dowiemy się wcześniej, gdyby tak się stało, że urodzi małe (jeśli Zygfryd okazał się skuteczny... choć sama widziałam jego rozczulające młodzieńcze zaloty ;-)) 
Może zła passa naszych 'blogowych' zwierząt już się skończyła?
Ściskam czule,

Inkwi


32 komentarze:

  1. Oby to była Wasza ta znajdka ! Stoją potulne, jak baranki :) O żesz maupy do krwi gryzom temi zębiskami. Nie wiedzialam, że one takie niedelikatne. A mnie zadziwia to, że one mają takie chudziutkie gołe nóżki. Że też im nie zimno w te patyczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno owłosione... nie depilujom sie ;)

      Usuń
  2. W szoku jestem :) Takim pozytywnym :)
    Dzikusy sie nawrocily :)
    Sciskam mocno :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Oby się ta zła passa skończyła! Patrząc na zdjęcia, to na pewno się skończyła. Czy wszystkie masz już "oswojone:?
    U mnie też może się skończy zła passa, choć nie owcza ona. Owcza jest całkiem dobra. Mam sześć jagniąt ślicznych.
    Pozdrawiamy!

    P.s.
    Dawaj owcom smakołyki na otwartej dłoni. Nie pogryzą wtedy palców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och naturalnie nie wszystkie są "oswojone" jednakowo. Ten cudzysłów jest jak najbardziej na miejscu ;) Dwie są najbardziej namolne, inne dwie - wycofane i starają się nie zbliżać.
      Zygfryd jest najdelikatniejszym baranem na świecie... bierze chleb samymi wargami, powolutku, bez paniki.

      Usuń
    2. Nie wiem dlaczego, ale te barany moje dożywotnie też takie delikatne. Baby się nie czają ani nie krygują. Zjadłyby od razu pół ręki.

      Usuń
  4. No, no, Inkwi, ja nie wiem, czy na otwartej dłoni, jak radzi Rogata. A jeśli dziurę wygryzom? Czy Zyga wrócił, bo - ekhm - nie pamiętam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że wrócił, a raczej - został złapany - było w odcinku 6 ;-))

      Usuń
  5. Ło matko - i miej tu człecze zwierzęta;)))) Ale śliczne są;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. do maja jeszcze trochę czasu ale myślę, że warto poczekać :)

    pozdrawiam serdecznie i Ciebie i całe stadko :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. No i się zrobiło! Już są Twoje! Pójdą za Tobą i przyjdą do Ciebie.
    Jak idziesz do nich ze smakołykami, to wołaj z daleka jakieś słowo, czy gwiżdż jakiś sygnał. Zapamiętają szybko i będą przychodzić na to zawołanie.
    Koniom zawsze dawałam dużą kromkę chleba, czy marchewkę - trzymając za koniec.
    Kawałki chleba, cukierek, kostkę cukru - na otwartej dłoni i to takiej napiętej, nie miseczkowatej, bo też mogły niechcący chwycić smakołyk razem ze skórą.
    Cieszę się, że fajnie masz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację z tym sygnałem! Ja swoim od początku śpiewam mocno fałszywie "Baby, ach te baby" i teraz one na ten sygnał lecą z daleka!

      Usuń
    2. A ja krzyczę Kruku-Fruku, a ta cholera ma mnie gdzieś, bo już paróweczki mu obrzydły;)

      Usuń
    3. Wołam do nich z daleka "dzień dobry, owieczki"... ale one tylko patrzą, czy mam wiadomą torbę ;)
      Kromki daję duże i dlatego trzymam, bo lubią sobie po kawałku odgryzać. Uważam i palce odsuwam w miarę zjadania. Tylko jak dwie ręce mam zajęte, to czasem nie dopilnuję ;-)

      Usuń
  8. No to owce mają tak, jak i kozy, znaczy w sprawie przypadkowego ugryzienia. Moje tak lubią niby to palce ssać aż nagle palec dojdzie gdzies w okolice trzonowców a wtedy widzi się wszystkie gwiazdy na niebie!
    Ślicznie Ci stoja takie potulne. Wybrykały sie, wyszalały i teraz udają niewiniątka!
    Ale kudełki maja cudne! Takie to nigdy nie zmarzną!
    Usciski i serdeczne mysli zasyłam Ci Inkwi z Pogórza Dynowskiego!:-))***

    OdpowiedzUsuń
  9. Suchi chlebek to i ja zbieram i noszę do koników u sąsiadki. Jedzą chętnie, bardzo chętnie. Nie miałam kontaktu z owieczkami i ich zębolkami, ale z krowimi tak. A cielątka tak śmiesznie ssą palec, jak się im podstawi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ufff... dobre wiadomości :) A ja Gui wrzosówki pokazywałam w zoo ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne wiadomości Inkwizycjo!
    A te Twoje owieczki to misski prawdziwe.
    Ja bym je wytuliła...

    OdpowiedzUsuń
  12. Najgorzej kiedy nowe owieczki są takimi dzikusami, ze nawet nie wiedzą co to chlebek i inne smakołyki. Część z nosicielek mojej wełny przez prawie 2 miesiące musiała uczyć się, że jak się przychodzi z czymś w ręce to to jest dobre i trzeba zjadać puki inne owce tego nie ukradą.
    Dobrze, że z owieczką już lepiej. Ja ciesze się z baranka, który urodził się dzisiaj i jest czarniutki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na otwartej, jak kuniom :)
    Mam wielką nadzieję, że się nic już złego psowatym, kotowatym, rogaciźnie i koniowatym nie przytrafi złego i to tylko jakiś pierd zeszłego złego roku był...

    OdpowiedzUsuń
  14. :-))) ale słodko:-)))
    Tak, na pewno wróciła do tamtego stada. Co to dla niej, jak już była w Mlądzu.
    Też mam nadzieję, że to koniec złego. Bo przez chwilę pomyślałam, że to taki początek końca świata- odwrócenie porządków, drobne ciosy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Śliczne te owieczki :-)
    Nigdy bym nie pomyślała, że można mieć z nimi tyle przygód...

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, trzymam mocno kciuki. Buziaki - mysz

    OdpowiedzUsuń
  17. ja mieszczuch patrze sobie na to wszystko z boku i podziwiam...tyle pracy, tyle trudu...jak jadę na wieś to wydaje mi sie wszystko takie sielskie ale wiem,że to ciężka praca.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. Trudne to były chwile dla was, ale każdy musi sobie zaszaleć w życiu i to było właśnie to małe szaleństwo. Taka chwila wolności i trzeba to zrozumieć. Teraz na pewno zwierza zrozumiały gdzie jest ich miejsce i prawdziwy dom.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak to dobrze, gdy wszyscy w domu!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawa jestem ile zrobiła kilometrów, łazęga jedna;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze, że już wszystkie są. A co robisz z ich wełną ?Jest przepiękna ! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nic... ale chciałabym ją prząść i filcować. Jak już uda mi się je ostrzyc ;)

      Usuń
  22. Ciekawe czy to początek miłości czy tylko chwilowe zawieszenie broni, bo zmęczone po ostatnich przygodach ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. biała sunia piękna i piękne wszystkie zwierzęta )))))
    pod wrażeniem jestem ogromnym historii tu opisywanych. książkę możesz wydać serio serio

    teatralna

    OdpowiedzUsuń
  24. Owce macie! I to ile! Cudnie:) Tyle,że gryzą trochę;)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz ;) Moderuję tylko te do starszych postów, aby mi nie umknęły.