czwartek, 26 maja 2016

Kartka w kalendarzu

Czy w Waszych domach też wiszą takie kalendarze? Na pewno w kilku co najmniej. Tak sobie myślę, zerkając na kartkę majową - ktoś z Was zastanawia się może, czy aby ten obrazek jest zbliżony do rzeczywistości? Czy naprawdę  Inkwi leży sobie wygodnie na hamaku, z książką, drinkiem i torebusią (!) w towarzystwie Aury, Brylanta, kózek i Tadeusza wraz z haremem?
Otóż - nie. Niestety.
Chociaż wiedziona nagłym impulsem hamak zawiesiłam na jabłonce ;)

Cóż więc słychać wiosną w Inkwizytorium?

A okociło nam się, mamy szczęśliwą trzynastkę jagniąt: cztery dziewczynki i dziewięciu chłopaczków. 
Pierwsza była Brunhilda, jak w zegarku 25 marca urodziła baranka - Budryka 
Same chłopaki: Dalis z synusiem
Nasz panna muflonówna z ćwierć-mufloniątkiem. Bera i mały Berard.
Z tego piątkę mieliśmy do niedawna w domu, na butelce.
Czuliśmy się jak spóźnieni rodzice pięcioraczków. Wstawanie w nocy na karmienie, wycieranie dupek, wszechobecny zapaszek siuśków i te rzeczy... 
Każde z tych pięciorga otarło się o śmierć, niestety nie wszystkim się udało. Naprawdę się staraliśmy. Masowaliśmy brzuszki, dawaliśmy zastrzyki, robiliśmy nawet lewatywy... No ale. Odeszły na moich rękach. Chyba nie potrafię o tym pisać.

Została trójka. 
Agentka z Kocikiem śpią zawsze razem 
Kocik został Kocikiem bo pierwszy zaanektował sobie koci kartonik do spania... no i był takim kociaczkiem ;)
Agentka od samego początku zarabiała na swoje imię. Jest prawdziwą "Agentką Carter" - jeśli ktoś oglądał ten serial, ten wie ;)
Kocika i Agentkę dostaliśmy od sąsiadki "na odchowanie" razem z maleńkim jagniaczkiem, który nie przeżył nocy, mimo naszych starań. 
Harald czyli Biały z baczkami
A po dwóch tygodniach pozwoliłam sobie wobec Padre na żart primaaprilisowy, że Halma urodziła trojaczki: dwóch chłopców i dziewczynkę. 
No i na drugi dzień tak się stało ;)
Chlup, chlup, chlup... jagnięta były naprawdę maleńkie i głośno płakały. Chyba bycie matką trojaczków przerosło Halmę, bo odrzuciła je i nie chciała karmić ani się nimi zajmować. A może czuła, że nie są do końca zdrowe...? 
Dostały wstążeczki na szyję i imiona według kolorów: Morelka, Zielony i Biały. Zielony od początku był najsłabszy i poświęcałam mu najwięcej uczuć. Nosiłam go na rękach, a on przytulał się do mnie, taki mój mały króliczek. Obiecałam mu, że jeśli wyzdrowieje, zostanie u nas na zawsze, nigdy go nie oddam. Nie został... Morelka największa i najbardziej przebojowa, biegała równo z tymi starszymi, a spać układała się zawsze przy Krimci. Odeszła nagle i gwałtownie.
Z trojaczków udało się Białemu, średniakowi. Wyrósł na słodkiego baranka ze śmiesznymi pekaesami (nasze pokolenie wie, młodszym tłumaczę: pekaesy to męskie baczki).
Zielony zdążył dostać imię. Hamilton. Taki royal-baby...
Morelka wtulona w Krimcię
Mały Biały ;)
Teraz wszystkie jagniaki urosły, to już nie żłobek, ale co najmniej zerówka ;) 
Kocik
Berard
Berard z mamą
Taki śliczny jestem ;)
Halma, mama trojaczków

Naszą trójeczkę wyprowadziliśmy z domu (ależ zrobiło się pusto) i tylko dokarmiamy butelką, pół na pół preparatem mlekozastępczym dla cieląt i mlekiem kozim.
Kózki Balbina i Jagodzia były tak uprzejme, że dawały mleko cała zimę, bez konieczności wydawania na świat potomstwa. Żadna z naszych kóz nie rodziła tej wiosny; chociaż były z wizytą u pięknego kozła, nie raczyły okazać mu względów. Nie to nie ;)
A od niedawna mam wreszcie nadwyżkę mleka i znowu robię sery ;)

Kózka Kalanthe jest teraz przewodniczką stada
Kózka Balbinka w nastroju filozoficznym
Ciri i Pavetka w tle
To jeszcze reszta zwierzyńca, bo się niektórzy domagają ;)
Aurelka zakochana w Padre... ;) z wzajemnością ;)

To na dowód, że czasami galopuje

Końska mafia ;)

No i jeszcze - co tam na gumnie? Ładnie jest, zielono. Tylko sucho straszliwie. Jeszcze są kwiaty na jednej jabłonce. Coś mi tam kiełkuje w warzywniku: ziemniaczki wschodzą, bób, fasolka, koperek, kolendra i rzodkiewki. Dwie dynie. Groszek konsekwentnie jest wygrzebywany przez Marylki i zagrzebywany z powrotem przeze mnie. Czosnek posadzony jesienią idzie jak burza (widać go spod chwastów). Usiłuję zrobić grządkę ziołową. Jakoś późno zajęłam się w tym roku ogródkiem i stąd nikłe efekty...
Fioletowe ziemniaczki od Agniechy i bób Karmazyn - chyba będą do siebie pasować 
Grządki ze słomy owsianej, no zobaczymy...
A jutro może chwilkę na hamaku... (sama w to nie wierzysz, kobieto... nie wygłupiaj się).
Ale pomarzyć można ;)
Publikuję, bo jak nie teraz, to nigdy! Za niedługo trzeba z flaszkami do jagniąt lecieć...

Ściskam Was czule,
stęskniona
Inkwi ;)

41 komentarzy:

  1. Inkwi, codziennie patrzę na Ciebie na hamaku i codziennie gadam do siebie: Taaa, jasne! Trzeba oddać Hanie sprawiedliwość, że ilustrację zrobiła absolutnie przekorną o tym jak NIE wygląda życie w gospodarstwie. Chociaż, kiedy siadamy w sadzie na szybką przekąskę, to i tak nie mogę się opędzić od myśli, że jestem w raju. Zwierzyniec imponujący! Końska mafia z Brylantem czy bez jest wspaniała. U nas owce już wystrzyżone, więc wyglądają... no, śmiesznie:) Bardzo ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Inkwizytorium tetni zyciem. Jak zawsze.
    Patrze kazdego majowego dnia na kartke w kalendarzu z wielkim sentymentem i tesknota za Wami...
    Sciskam mocno :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Duzo sily i choc chwili na hamaku
    Pozdrawiam
    A

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy Ty ten zwierzyniec ogarniasz???

    Przykro jest kiedy odchodzą... u mnie gęsi chorują. Jedna ostatnio padła, po tygodniu jeżdżenia na zastrzyki i karmieniu wprost do gardzieli... Czasem nic nie da się zrobić...

    Hamak tez powiesiłam, ale dzieciaki go oblegają, bo ja... wiadomo :-)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na hamaku poleżeć - koniecznie trzeba. Jet to głównym zajęciem każdego rolnika, niektórzy leżą pod gruszą, pod jabłonią, na miedzy, pod płotem. Wszyscy wiemy, że rolnik głównie leży i czeka na dopłaty europejskie. I nawet taki, co z miasta przyjechał, też głównie leży. Oni leniwi są, ci rolnicy, i Inkwi też, bo się dostosowała. Więc jednak Hana prawdę narysowała na kartce z kalendarza majowej.
    Machając leniwie zza górki - pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Inkwi, i cieszę się, bo wreszcie nam popisałaś, i popłakałam trochę, bo ciężko pogodzić się z odchodzeniem tych zwierząt, które szczególną troską się otacza, gdy tego wymagają. To budzi żal, nawet gdy się ich nie poznało osobiście...
    Podziwiam Ciebie i Twoją rodzinę. I nadal odgrażam się samej sobie, że kiedyś to zrobię: spakuję się i pojadę Was uściskać osobiście. Lecz tymczasem jedynie wirtualnie mogę to zrobić, a zatem ściskam Cię bardzo mocno i życzę (w tym i sobie!) deszczu. I urodzaju. :)

    Buziaki wysyłam z góry mapy - ponad miastami, wioskami, rzekami, lasami i co tam jeszcze się po drodze nawinie.
    :********

    OdpowiedzUsuń
  7. Agniecha - no nie mow mi, ze tak nie jest...to zupelnie jakby swietego Mikolaja nie bylo, pfffftttt. przeciez wszyscy wiedza, z eprzechadzacie sie po gumnie w zwiewnej dlugiej sukience z antycznej koronki, w nicianych rekawiczkach, w kapelutki slomkowym przepieknym, z plaskim koszyczkiem na glowie, w koszyczku sekatorek do ciecia roz z wielu niezwykle zadbanych krzewow, nieobgryzionych przez zadna zywine...zwierzyna w zagrodzie nie obgryza, nie wyrywa niczego czego nie wolno, przechadza sie romantycznie, badz lezy wedle hamaka, na ktorym spoczniesz po wysilku scinania narecza roz. No i co wygralam za trafny opis? hrehrehehreh

    wicie, z tym gospodarzeniem/rolniczeniem to jest tak jak podobno z emeryturo - kazdy sobie odklada ksiazki, stery roznych rzeczy do robienia NA EMERYTURZE. Ja tez...a potem dowiaduje sie od wszytkich znajomych emerytow, ze to jakis mit i legenda, zajecia podstawowe rozciagaja sie w czaso-przestrzeni i z dziennej lizsty zyczen, robic sie moze ze 3 rzeczy. Ze strachu oddalam juz 4 torby ksiazek, bo niestety w to wierze...

    Inkwi - zal tych maluchow, co nie przezyly...tak znaczy musial byc, wbrew wysilkom. ale zwierzyniec masz piekny i fotogieniczny!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wsi spokojna, wsi wesoła, tylko pastuszka grającego na fujarce brakuje ;)
    Bardzo urodziwe to wasze wiejskie życie, a jakie lekkie, to byłam i widziałam i wiem, że bym nie podołała, podziwiam :)
    Kurna ale ten Tadeusz przystojny, a ten jego grzebień to przechodzi wyobrażenie :)
    Pozostałe zwierzęta też zachwycające, a maluchy rozczulające. Szkoda, że odchodzą, to bardzo bolesne, ale takie prawo natury, a natura mądra jest, ale bardzo surowa!
    Pozdrawiam serdecznie, bardzo mile wspominam mój pobyt w waszym "raju" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, czekałam na jakies zdjęcia zwierzaków i babies, bo to już prawie dwa miesiące minęło od ostatniej wizyty. Piękni wszyscy, jak malowani (tak u nas mówią). Berard powala uroda. Jest śliczny i taki dostojny.
    I grządki zdążyłas zrobić, i hamak wisi. U mnie jeden wisi już od trzech lat niezdejmowany, ale powiesiłam też drugi. Nie leżałam jeszcze w tym roku, jednakowoz mam nadzieję na leżenie w hamaku z ksiażką w lipcu.
    Smutek wielki, gdy zwierzeta odchodzą. Wiem i ja. I tak żal...
    Lilith ma się dobrze, ale okazała się, wie der Name schon sagt, diablicą. Nie pozwala Frankowi przybiegać do dzieciaków, które przyjeżdżają na zajęcia. Bodzie się z nim, terroryzuje. Zaczynam podejrzewać, że to ona była "inicjatorką" wszystkich bójek i awantur. Tymczasem pozdrawiamy i tęsknimy baaaardzo.

    P.S.
    Musiałam skasować wyżej, bo literówek bezlik. Ta moja klawiatura doprowadzi mnie do szaleństwa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Berard do zakochania! W ogóle to macie fajny ten zwierzyniec,a robota- wiadomo...
    Ja mam Absorbery i landarę, a i tak czasu dla siebie niemal wcale. A jakbym jeszcze miała większy zwierzyniec...Chyba byłabym szczęśliwsza :D
    P.S.
    Sielskie życia i Werandy wypaczają wizerunek wiejskiego życia, ale cóż, my z marginesu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam jedna ksiazke drutowa, z pieknymi zdjeciami, ale jest jeden sweter, na ktory zwrocilo uwage sporo osob i w sumie nei na sam sweter, ale fakt tego, ze w niego byla przyodziana piekna dama, stojaca na drabinie, u zywoplotu, z sekatorem w dloni. ubrana jest w zwiewna sukienke oraz buciki na obcasie...

      Usuń
  12. Inkwi ...czytam Ciebie i Kanionka i z tymi jagniętami, kożlakami to bym chyba zeszła już dawno...podziwiam i trzymam palce i myślę ciepło i myślę, za na wsi przy zwierzyńcu, to dopiero trzeba mieć twardy tyłek... jeśli serducho boli za każdym razem...a końska mafia jest przecudnej urody o owcach i kozach nie wspomnę, bo wiadomo. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogarnął mnie smutek na wieść o tylu maluchach, które nie poradziły sobie na świecie, a z drugiej strony jakieś takie szczęście i myśl, że to naprawdę wspaniałe i piękne,że możecie z takiego bliska oglądać cykl życia, Matkę Naturę i to, jak reguluje sprawy w imię zasady "przetrwa silniejszy". Uściski ślę w Waszą stronę z Mazur i pięknego Dnia Mamy życzę! Kasia

    OdpowiedzUsuń
  14. Aurelka podobna jest do mojej Kasty. Cudownie jest u Ciebie, tak swojsko, choc jak czytam masz problemy ze swoim stadkiem. Koniecznie odpocznij, po ciężkiej pracy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mam wprawdzie zwierząt hodowlanych, ani hamaka. Mam huśtawkę ogrodową, która wisi bezczynnie i wisi, aż sparciała od tego wiszenia. Uważaj, żeby hamak z bezczynności nie odpadł od jabłonki:)
    Przeżywam śmierć każdego robala, co dopiero jagniąt. Chyba nie dałabym rady, chociaż Twoje stado jest piękne. Konie, ach!

    OdpowiedzUsuń
  16. Może parobka potrzebujecie? Czasem człowieka nachodzi taka myśl, żeby rzucić wszystko wyjechać na wieś i leżeć pod gruszą na dowolnie wybranym boku.:-)
    Intensywne życie tam macie.Zdjęcia przecudowne, a historie same się snują w takim miejscu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Same niespodzianki :) wczoraj Ola-Mamalinka a dziś Inkwi:))) Szkoda, że nie wszystkie zdjęcia otwierają się u mnie, ale i tak pięknie. Martwią odejścia,ale jak już ktoś napisał, natura jest mądra. Pozdrawiamy z Bellą :), która jest naszą radością.

    OdpowiedzUsuń
  18. Inkwizycjo kochana nie martw się jak nie Ty to ja pobujam się w hamaku! ;)
    Jestem pod wrażeniem Twojej menażerii i ogromu pracy i serca jakie wkładacie w swoje domostwo! Buziaki dla Was! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. mój wisiał i wisiał aż w końcu skorzystałam kilka dni pod rząd na godzinkę zaleglam bo odmówiły mi współpracy członki. jak emerytce jakiejś.a ja nie mam gadziny żadnej ino Mopka i hektarów nie mam.za osto się gumnem zajęłam i przeforsowalam. wieś wymaga wielkiej krzepy leżenie w hamaku mając gospodarstwo to mit.buziaki przesyłam z mazurskiej krainy.

    OdpowiedzUsuń
  20. mój wisiał i wisiał aż w końcu skorzystałam kilka dni pod rząd na godzinkę zaleglam bo odmówiły mi współpracy członki. jak emerytce jakiejś.a ja nie mam gadziny żadnej ino Mopka i hektarów nie mam.za osto się gumnem zajęłam i przeforsowalam. wieś wymaga wielkiej krzepy leżenie w hamaku mając gospodarstwo to mit.buziaki przesyłam z mazurskiej krainy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kalendarz wisi u mnie, a jakże :)
    Piękne kózki.
    Szkoda maluchów...

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze o Tobie sie cos dowiedziec i zachwycic Waszym otoczeniem zywym i nie tylko..ale podziwiam, duuuuzo zwierzat, duuuuuzo pracy...piekne te wszystkie pyszczki ale jak sobie dajecie rade z tyloma? sciskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  23. Buziaki przesyłam również z hamaka :)

    OdpowiedzUsuń
  24. I nie myśl sobie Inkwi, że masz z głowy pisanie na następne pół roku!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak ty masz na to siłę!
    Ileż to emocji!
    Powodzenia, kochana.

    OdpowiedzUsuń
  26. Inkwi, boska istoto, dzięki Ci, że wyskrobałaś resztki wolnego czasu i podzieliłaś się z nami tym wszystkim.
    trzymam kciuki za deszcz u Was. za bardzo długi, bardzo rzęsisty deszcz.

    OdpowiedzUsuń
  27. Właśnie mam za sobą nieprzespaną noc. Znowu musieliśmy walczyć o malucha; Biały wzdął się wieczorem okrutnie, były zastrzyki, wódka (ale nie dla nas) masaże i wygniatanie gazów. Na szczęście się udało i rano opróżnił ochoczo swoją butlę. W kolejce czekała już pozostała dwójka. A Agnieszka dopiero co wyszła z zapalenia płuc (kolejnego), więc na noc zamykam towarzystwo w willi. Pewnie oszukujemy naturę, ale nie potrafię inaczej. Więc nie ma, że nie ma siły, po prostu trzeba to wszystko robić. Hamak wisi, więc jakbym zasłabła, to zawsze mogę się na niego osunąć przechodząc ;) Dziękuję Wam za ciepłe słowa i zapraszam na ten marnujący się pod jabłonką hamak (parobek baaardzo by się przydał ;-)) No i idę podlewać, bo deszczu ani widu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inkwi, bo to prawda czasu..... :)))
      hamak to prawda ekranu ;).
      I jeszcze ślę Ci wiersz :
      "Nie jesteśmy, by spożywać
      urok świata, ale po to
      by go tworzyć i przetaczać
      przez czasy jak skałę złotą......"
      i zwyczajnie życzę Ci sił i zdrowia, bo wiem, że mimo wszystko jest Ci z tym dobrze :))♥♥♥
      Barbara

      Usuń
  28. Ech, Baśko, pięknie to ujęłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poueta ;)) .....
      Barbara

      Usuń
  29. Inkwizycjo Droga,
    jakże piękne i pracowite życie prowadzisz. Pełne historii malującej się obrazami takimi, jakie niesie życie powszednie...
    A położyć się na takim hamaku wśród jabłoni nawet na chwilę cudownie jest.
    Ściskam Cię czule!

    OdpowiedzUsuń
  30. Śmierć zebrała swoje żniwo i odeszła. Może wróci ponownie dopiero za wiele lat?... I mimo tych bolesnych żniw, czuje się, że Wasze domostwo rozsadza życie, szalone, trudne, pełne pracy, trosk i cudowne!
    Jesteś wspaniałą Pasterką i piękne wspiera Cię Padre!
    Moja Murka wciąż nie jest zdrowa i nikt nie wie co jej dolega ...
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  31. Trzymajcie się ciepło i nie bójcie się zatrudnić kogoś do pomocy, o siebie też trzeba zadbać:))) Buziaki:)))

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie potrafiłabym się pogodzić z odchodzeniem maluszków, podziwiam i ślę dobre myśli aby takich trudnych sytuacji nie było.

    Ale aż tak źle nie jest, Ty nawet wywiesiłaś hamaczek a ja w tym roku nawet jeszcze swojego nie wyjęłam, ale jak już wyjmę wisieć będzie jak zawsze między węgierką a wiśnią. U mnie ciągły niedczas, koty, koty i robota a potem znów koty :)

    OdpowiedzUsuń
  33. O! Inkwi napisała! :D Cud świata i okolic ;) Tak się droczę, wiem przecież że roboty masz po czubek włosów. I jakiś taki wiedźmiński wpływ przez kozi ród się przewinął. Uściski ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Inkwi - szacun, za całokształt. Jesteś wielka, sercem.
    Dużo sił, a hamak ... zawsze w pogotowiu.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  35. Inkwi Droga, tak dawno Ciebie nie było, ale dałaś znac o sobie, to dobrze. Podziwiam Ciebie, zadaję sobie pytanie,jaak Ty ogarniasz to wszystko, bo przeciez to niemały inwentarz!? A ja ze swoim mam tez dosc roboty, choc to tylko psy i koty. Alez tam pięknie u Ciebie, ile się dzieje, jakie bogate zycie teraz prowadzisz, godne podziwu, opiekując się tyloma stworzeniami i to z taka miłością?!
    Nic dziwnego,że hamak zalega nieużywany, ale nie martw się u mnie tez zalega i tak juz pewnie bedzie w tym naszym nowym zyciu!
    Sciskam serdecznie i pięknego lata zyczę

    OdpowiedzUsuń
  36. Inkwi, oczywiście kalendarz wisi, a maj przywoływał wspomnienia tej historii, której jesteś bohaterką przez duże B.
    Życzę Ci chociaż trochę chwil wytchnienia :) I tyle deszczu i tyle słońca ile Ci potrzeba, a zwierzyńcowi zdrowia, co by Twojego nie nadwyrężał !

    OdpowiedzUsuń
  37. Inkwi wszystkiego najlepszego w dniu urodzin! Wielu chwil do wypoczynku, zdrowia i sił !
    100 lat!

    OdpowiedzUsuń
  38. Wieś ma swoje prawa i miasto ma swoje prawa. To fakt. Nudno nie było. Ze dwie godziny silnych emocji. Wieki Ciebie nie widziałem!
    Fajnie,że jesteś.

    "Jestem z miasta to widać, słychać i czuć" Ale wieś bardzo lubię. W dzieciństwie bywaliśmy na wsi na Pomorzu u dziadków na wakacjach oraz na wsi kieleckiej. Więc wiem co to wieś. Dwa razy byliśmy jak syn był mały na wsi mazurskiej. Nasza gospodyni hodowała kózki. Ale była super zabawa! A nie tak dawno byłem na wsi suwalskiej. Opisywałem to na blogu. Z żalem wracałem do Warszawy. Dzieki, że o mnie pamiętałaś.
    Serdecznie pozdrawiam
    Vojtekz miasta co bywa na wsi.

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz ;) Moderuję tylko te do starszych postów, aby mi nie umknęły.