niedziela, 3 października 2010

Nie mogę uwierzyć

że już po wszystkim. Po ciepłych dniach, po porannych kawkach na ławeczce wygrzanej wschodzącym słońcem, po naszym wyczekanym urlopie... Mój Obieżyświat jest już znowu na swojej - wcale nie zielonej teraz, lecz spowitej szarością chmur - wyspie, 2000 km ode mnie (to co prawda odległość drogowa, lotem ptaka to TYLKO 1600...)


Suki tęsknią, a ja... Chyba mam lekką depresję... 
 


I nawet dzisiejszy słoneczny dzień nie poprawia mi nastroju, który zdecydowanie jest w tonacji sepii...

 

środa, 15 września 2010

Jestem kobietą

...więc mam prawo być niekonsekwentna ;)  Lato*, nie odchodź! Nie chcę się jeszcze żegnać...


 *absolutnie nie dotyczy pana z PZPN o podobnie brzmiącym nazwisku; a wręcz  przeciwnie