niedziela, 10 lipca 2011

Wracam do żywych

Podczas gdy niektórzy pławili się w rozkoszach słodkiego lenistwa lub odwiedzali krainy przecudnej urody, mnie zassała czarna-dziura-biurowa... Jednakowoż wszystko się kiedyś kończy, skończyła się więc i moja pańszczyzna i w sobotę regenerowałam siły na leżaku ;-) z rzadka tylko wstając, aby dolać sobie napoju albo uwiecznić fragment falującego od upału ogrodu.
Z tego wszystkiego nie zdążyłam... Chciałam Was zachęcić do zaglądania na stronę Sklepiku pod Orionem, gdzie Ori wystawiła ceramikę stworzoną zdolnymi łapkami mojej córci. Ubiegła mnie jednak jakaś bystra osóbka i miska została już sprzedana ;-) Zostały jeszcze dwie cudnej urody tabliczki ceramiczne, dwukrotnie wypalone i poszkliwione, zabezpieczone od spodu korkowymi podkładkami, można więc na nich stawiać barrrdzo gorrące kubki! ;-) Komu, komu?...
Zaglądajcie, proszę, do sklepiku, to taka miła forma pomocy.
Ściskam najczulej! 

20 komentarzy:

  1. podstawki są świetne, a miska cudna- nic dziwnego, że szybko zniknęła...proszę o wiecej takich dział, a tam na pewno zagladnę...
    piękne zdjecia z nicnierobienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że Ci się czasoprzestrzeń nie zakrzywiła bo w tych biurach to wszystko się człowiekowi wykrzywia i wypacza. Psiurek zkadrowany po mistrzowsku, kwiatki super a micha śliczna. Zdolna córcia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Droga Inkwizycjo, falująca żywo na leżaku!
    Biały nos w cieniu najładniejszy z całego ogrodowego kwiecia:-)
    Dementuję plotkę, że miska została sprzedana, owszem, ktoś wyraził chęc jej nabycia, ale potem zniknął bez echa. Chyba że to ktoś Ci znany i z Tobą los rzeczonej misy ustalił. daj znać,proszę, abym jako sklepikarka wiedziała, czym dysponuję. Ściskam najczulej

    OdpowiedzUsuń
  4. Babo witaj!
    Już miałam na 997 dać znać o zaginięciu:)Córcia baaaaardzo uzdolniona-gratulacje!A czy wieszże ja owieczkę poczyniłam!!! Buziaki 102!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ystin - następne dzieła są w trakcie tworzenia ;-)

    Graszynko - był taki moment, że się zakrzywiła i zapętliła, ale szczęśliwie udało mi się wyzwolić...

    Ori - nic nie wiem, nie brałam udziału w transakcji... mam nadzieję, że się in-spe-właścicielka odnajdzie

    Kasiu - naprawdę owieczkę?! Dla Ciebie nie ma rzeczy niemożliwych? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana I. WITAJ, tak się cieszę, że już się zregenerowałaś!!:))
    Pusto bez Ciebie, smętnie :)
    Leżaczka nie mam, o hamaku to mam sny... marzy mi się taki wygodny, że hej, bujający, ech ;DD

    Miska była okropnie fajna, koniecznie niech jeszcze wyprodukują :)

    Buziole :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ zdolną masz córę! Co mnie wcale nie dziwi - wszak niedaleko pada jabłko od jabłoni...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jomo - długo nie miałam leżaka, teraz mam dwa... i dwa hamaki - i nawet ich nie rozwieszam, bo nie bardzo mam czas polegiwać ;-) może wpadniesz poużywać? ;-)

    Nurrgulo - ja Jej do pięt nie dorastam! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ceramika śliczna, zdolniacha z córy! Gdybym tylko dysponowała własnym piecem do wypalania, sama chętnie zaczęłabym szaleć z glinką :) A kwiatuszki masz urokliwe, leniuchaować w takim otoczeniu to sama rozkosz :) Duża buźka!

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękna ceramika! I widać nie tylko pasję, ale również doświadczenie.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  11. jejku jaka piekna zielen na tej ceramice! podziwiam takie prace, piekne sa!
    buzka

    OdpowiedzUsuń
  12. Niezmiernie się cieszę, że powróciłaś i się zasłużenie relaksujesz:) Piękny jest Twój letni ogród, przypomniałaś mi że hortensje najwyższa pora zacząć suszyć...
    Ceramika wspaniała, córa ma talent i świetny gust!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  13. te 3 pierwsze kwiatuszki mam i u siebie w ogrodzie, jednak nazwy ich nie znam, bo właściwie same mi się rozsiewają :) za to mają po przekwitnięciu super kulki i można je z powodzeniem suszyć i tworzyć kompozycje :)
    ceramiczne cuda córy są genialne!

    OdpowiedzUsuń
  14. Anabel - my wciąż korzystamy z cudzych pieców, bardzo chcemy mieć własny, żeby poszaleć bez ograniczeń!

    M. - to już będzie ze 14 lat, jak moje dziecko lepi... od przedszkola ;-)

    Bree - zieleń jest soczysta i też uważam, że piękna!

    Bulmo - moje hortensje przemarzły tej zimy i mam tylko jeden kwiatostan, za to dorodny...

    Kasiu - właśnie też nie wiem, jak się te kwiatki nazywają, ale są zjawiskowe; wysiałam je jako "kwietną łąkę" i mam cichą nadzieję, że się będą dalej rozsiewać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Misa przepiękna, córka zdolniasta że ho ho.
    Buziole

    OdpowiedzUsuń
  16. Kwieciscie, sielsko, anielsko i sierściasto czyli normalny dzień w twoim domu Inkwizycjo. miło popatrzeć, pozdrawiam cieplutko i mam nadzieję, że nie masz mi za złe komentarzy z taaaaaaaakim opóźnieniem. Przecież wiesz, że cię ogromnie polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Przesylam moje bardzo spoznione pozdrowienia i zachwyty!
    I moc usciskow i zapraszam do odwiedzin tak naprawde:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Inkwizycjo, to jest czarnuszka, tak mi się wydaje, jej ziarna dodawały kiedyś gospodynie do wypiekanego chleba, a dziecko utalentowane niemożebnie, przepiękna ceramika.
    Pozdrawiam serdecznie i cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  19. Haniu - dziękuję pięknie w imieniu córci!

    Martuś - przeczytałam wszystkie Twoje komentarze - ależ ich napisałaś! ;-) Cieszę się, że znalazłaś czas dla mnie, ale i tak wiedziałam... ;-))

    Amelio - bardzo, ogromnie bym chciała, ale jeśli nie teraz, to na pewno niebawem... i koniecznie musisz nam opowiedzieć wszystko o glinie!

    Mario - oczywiście, masz rację! wiedziałam, że w tej kwestii można na Ciebie liczyć ;-)) to czarnuszka damasceńska - super!;-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wow, zdolna masz Corke! I miska i podstawki sliczne! :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz ;) Moderuję tylko te do starszych postów, aby mi nie umknęły.