niedziela, 2 września 2012

W trybikach kieratu czyli tam i z powrotem


Lubię brać urlop pod koniec lata. Kiedy wszyscy z piękną opalenizną, głowami pełnymi wspomnień i w szponach depresji pourlopowej muszą wracać do pracy,  ja wciąż mam przed sobą tą cudowną perspektywę wolności ;-)
Poza tym po sezonie jest ciszej, spokojniej, bardziej romantycznie...
Byliśmy w Takim Jednym Miejscu, o którym na razie nie mogę pisać.
Trochę się już do niego przyzwyczaiłam, ale jeśli coś pójdzie nie tak... trudno.
Na razie mam głowę pełną wrażeń i już za sobą depresję pourlopową. Opalenizny zjawiskowej nie mam, za to nogi podrapane, jak w przedszkolu ;-)
TAM:
I teraz uwaga: to cudo powyżej  to przegorzan. A "koper" poniżej - dzięgiel leśny. No naumiałam się ;-) Dzięki Megi. Megi, dzięki!
Nasz domek tymczasowy bardzo przypadł panienkom do gustu. Kuchnia też. I wybieg... bez końca ;-) Chyba wszystko im się TAM podobało ;-)
Wschody i zachody słońca były zjawiskowe. Zachody miały tą przewagę, że można było robić zdjęcia nie ruszając się z leżaka, żeby obejrzeć wschód trzeba było wygramolić się ze śpiwora o 5 rano i polecieć jakieś 30 m na przełęcz ;-)
Wycieczka żółtym szlakiem z Komarna do Wojcieszowa skończyła się wędrówką "na azymut" i spotkaniem liska.  A nawet dwóch ;-) Bawiły się jak szczeniaczki... a my podglądaliśmy je z daleka z zapartym tchem (i z panienkami na smyczy... całe szczęście, że były zmęczone).
Zwyczajowo w tle majaczy Ostrzyca Proboszczowicka – nieczynny wulkan.

A PO POWROCIE:
Rano trzeba śmigać do roboty, a po pracy - słoiki (tak, droga Ystin), słoiki, słoiki… ;-)
Ogarniam maliny, które mnie osaczają. Liczę dynie i ważę je w oczach i już myślę, co będzie można z nich upichcić ;-) Podbieram szpakom trochę czarnego bzu i nastawiam nalewki.
Spędziłyśmy z Megi wieczór i kawałek nocy na rozmowie o chwastach, zbiegach okoliczności i naprawianiu świata. 
Lato pomału się kończy. Słońce jest zamglone, rano na trawie długo leży rosa, wieczory chłodniejsze. Czai się jesień pełna perspektyw... Jestem na nią przygotowana;-) 
Ściskam Was czule







43 komentarze:

  1. No widzisz- i od razu spokojniejsza jestem- słoiki robisz przecudne, ja jakoś w tym wzgledzie antytalencie ( a bardziej leń...) jestem...
    krajobrazy odlotowe-ten wschód słońca...- trzyam kciuki, zebys mogła jak najszybciej napisac♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Inkwizycjo,
    te widoki nastroiły mnie bardzo romantycznie...
    I przetwarzasz,to pysznie!
    Ja też wolę wakacje w innych porach.
    Wiosna i schyłek lata są najlepsze.
    Już jutro lecę na ciepłą wyspę.
    Tymczasem najserdeczniej Cię...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, Twoje "TAM" jest absolutnie zachwycające!!!!
    Tym bardziej, że kilka lat mojego życia w pewien sposób związane było z Sokołowcem 9zupełnie nieopodal Wojcieszowa, trochę z drugiej strony Świerzawy)i że codziennie spoglądałam na Proboszczowską Fudżijamę;-))) I bywałam na niej rzecz jasna, a jakże!
    A Twoje TUTAJ smakowicie niezwykle wygląda;-)
    Buziaki wielkie przesyłam i życzę owocnego tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ piękny urlop miałaś! Tyle urody świata naraz, w jednym poście: i przyroda, i liski, i twoje psy, i moje ulubione dynie... Mam pytanie do ciebie, jako fachowca: czy można jakoś dynie zamrozić, żeby mieć w zimie na zupę? Życzę bezbolesnego powrotu do pracy i pozdrawiam
    Mika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dynie można przechowywać w całości bardzo długo (do wiosny) o ile mają nieuszkodzoną skórkę. Zamrażać oczywiście można też, ale radzę życzliwie wcześniej je obrać ze skórki i pokroić, bo ta robota na rozmrożonej dyni jest bardzo upierdliwa ;-)

      Usuń
  5. Czy tam w tle majaczą Karkonosze? co za miejsce znaleźliście, może rzeczywiście już tak pozostanie, skoro przyzwyczaiłaś się? bardzo urokliwe widoki, bardzo przydatne w Twoich rodzinnych planach, przyciągają; a nalewka z jagódek czarnego bzu? toż to łzy chrabąszcza; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Marysiu, na horyzoncie Karkonosze, bliżej Rudawy Janowickie, a od północnego wschodu - Kaczawskie. Czy pozostanie? - to zależy od wyniku negocjacji finansowych ;-)

      Usuń
    2. Przegonił nas po tamtej okolicy gps, kojarzę teraz te Rudawy Janowickie, okolica przecudna; pewnie mknęliśmy do domu jedną z tych dolin, które widać na jednej z panoramek z górami w tle; owocnych negocjacji życzę, znam to rozczarowanie, kiedy jednak trzeba zrezygnować, a już się prawie urządzało kuchnię, trzymam kciuki, Iwono,pa.

      Usuń
    3. Taak... z tym urządzaniem to już jestem mocno zaawansowana ;-)

      Usuń
  6. no proszę, jakie słoiki ozdobniaste... i jaki trafny wybór zdjęć z 700;-ppp aleś mi narobiła z tymi malinami, spać nie mogłam z powodu wyrzutów sumienia, że są w lodówce, a nie w przetworach. W Świdnicy strasznie dużo ludzi i rzeczy, z Bielawy przywiozłam kolejne kilogramy zieleniny do przetworzenia. Już nie chcę.
    Liski^_^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale już są w słoikach, hę? Nie chcesz więcej? ;-) A ja mam wyrzut za te 700 zdjęć...;-)

      Usuń
    2. chce więcej:-) zdżemikowane i zamrożone. Mam na nie białą miseczkę;-))) Mówiłam, że LUBIĘ zdjęcia, im więcej, tym lepiej. Więc rób, żeby były na następny raz.

      Usuń
  7. Za TAM trzymam kciuki :) Jest przepięknie...
    Liski urocze i w ogóle piękny fotoreportaż :)
    Pozdrawiam czule
    Halina

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie...Bez. Nie wiem czy zbierać, czy zostawić ptakom. Nalewka? Hmmm... nie mam doswiadczenia w robieniu ;)Jakie proporcje? Cukru, spirytusu, owoców?
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę zbierz, resztą wystarczy dla ptaków ;-) Nalewka ziała napotnie, moczopędnie, oczyszcza organizm. Jest świetna na przeziębienia (uśmierza gorączkę).
      1 kg owoców czarnego bzu (muszą być dobrze dojrzałe, nie czerwone) + 1 litr spirytusu i odstawiamy na miesiąc w ciepłe miejsce, codziennie potrząsamy.
      Z 0,5 l wody i 0,25 kg cukru robimy syrop i łączymy z przefiltrowanym nalewem. Musi stać jeszcze tydzień, a po przefiltrowaniu i rozlaniu do butelek - co najmniej pół roku. Tak że będzie na następny sezon ;-)

      Usuń
    2. No to pojutrze zbieram :)
      Dzięki, buziaki cieplutkie!:)

      Usuń
  9. Cudnie, taki Wasz raj an ziemi:) Też lubię taki późny urlop, bez wątpienia ma swoje zalety :) Najbardziej zazdroszczę Ci dyniek, moje w tym roku prawie nie mają owoców...
    Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też nie za wiele, ale za to olbrzymie ;-)

      Usuń
  10. Ciekawi mnie to miejsce. Może znaleźliście jakiś dom?
    Liski cudne i zdjęcia wszystkie piękne.

    OdpowiedzUsuń
  11. Patrząc na zdjęcia nie miałabym wątpliwości, że TAM!
    No to niech się Wam ziści!

    OdpowiedzUsuń
  12. no to wreszcie dołączyłam do grona Twoich czytelników. Jest fajnie. Twoje wakacje urocze. Pogórze Kaczawskie /dobrze mówię???/ w Twoim obiektywie kapitalne. :-) pozdrowienia serdeczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza Polano, witam najserdeczniej ;-) Właściwie to Góry Kaczawskie - okolice Jeleniej Góry.

      Usuń
  13. Widzę to przez okno!In jeszcze pola złotej nawłoci,cud po prostu!-Zofia z Jeleniej Góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zofio, a więc rozumiesz, co mam na myśli (i w sercu)!

      Usuń
  14. Fajne foty fajne, uważajcie, bo do dobrego to łatwo się przyzwyczaić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, nieziemska okolica i zupełnie się w niej można "zapomnieć".ta pagórkowatość i światło na pierwszej fotce byłaby trochę nawet "toskańska" , gdyby nie masyw w dalszej perspektywie.
    Dynie cudne ,u mnie trochę mniejsze i właśnie miałam się zapytać o te zielone ,czy można je jeść czy tylko cieszyć się ich urodą ?
    przytulam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeść, jeść! one w środku są cudownie pomarańczowe ;-)

      Usuń
    2. o to bardzo dobrze .Dziękuję.
      p.s. Twoje pieski mają piękne uśmiechy.:D

      Usuń
  16. zazdroszczę Ci takich widoków :) u mnie teraz też przetwory, ogóry miałam w tym roku późne, bardzo późne (jeszcze jutro będę miała ogórkowe "dożynki" i kuuuniec), zostaje jeszcze papryka, buraczki i ziemniaczki hiehie, nie mogę się doczekać kopania (oczywiście żartuję!). Patrzę na foty i widzę że też robisz taki miks ogórki-papryka :)) pyszne są! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najważniejsze tyo mieć perspektywę:)) A Ty masz ich nawet w naddatku - bo i na zdjęciach i przy jesieni:)) Dziewczynki jak zwykle cudownie dziewczęce:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Informuję http://ostojatupai.blogspot.com/2012/09/nominacje-blogowe-wszystko-przez-kame.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Babo kochana z całego serduszka Wam życzę,aby TAM okazało się TYM miejscem:)

    OdpowiedzUsuń
  20. O Bogowie.... TAM jest przepięknie. I spokojnie. I cicho. Niech to TAM przeistoczy się w TU. :)

    A o słoikach się nie wypowiem, bo zgłodniałam od samego patrzenia na te dyniaczki piękne, na te słoje wypełnione cudnymi paprykami i sałatką z ogórków...i w ogóle idę zrobić kolację, a co! Uściski Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  21. Niech się Wam TAM spełni. Tak pięknie...Piękne dynie. W tym roku mam tylko kilka. Mąż posadził bardzo oszczędnie. Ja miałam zawsze inwazję dyń. Będę kupować, bo lubię dynie wkoło, a i owce lubią zimą przekąsić. Serdecznie pozdrawiam

    P.S. Dwa tygodnie temu podziwiałam krajobraz z Twoich zdjęć, zostałabym tam gdzieś, och zostałabym, ale musiałam wracać

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję za wspaniałą wycieczkę którą sobie zrobiłam po Twoim blogu w czwartkowy poranek będę wpadała :)
    Pozdrawiam Ilona

    OdpowiedzUsuń
  23. piękne zdjęcia! i urlop też:) życzę Wam, aby Tam stało się niebawem Tu :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow jaki fajny blog i pieski też są ?
    Jedyne co musisz to mieć w ogóle jakikolwiek blog.
    Jeden kot na jednym zdjęciu ,
    a do konkursu może stanąć kilka kotów z jednego bloga.
    Zobacz tutaj
    http://naszekociki.blogspot.com/2012/09/wrzesniowy-konkurs-w-klubie-kota.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz 3 koty to możesz zamieścić 3 zdjęcia.
      Do jutra czyli piątek 14.09.2012 do godz.20:00

      Usuń
    2. Tak tak, już wiem, dzięki! Każdy kot musi mieć swoją szansę ;-)

      Usuń
  25. Alez tam pieknie!!! Rozmarzylam sie... Krajobrazy naprawde zjawiskowe. Ale nie ukrywam, ze jeszzce bardziej spodobaly mi sie... dynie! Piekne okazy Inkwizycjo :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  26. ja ze te słoiczki to ................kochana ile ja bym za nie dała - mniam
    zdjęcia cudne :)całuski

    OdpowiedzUsuń
  27. maniam się rozmarzyłam ...
    całuski

    OdpowiedzUsuń

Jestem wdzięczna za każdy komentarz ;) Moderuję tylko te do starszych postów, aby mi nie umknęły.